Wywiad w „Parkiecie”: Kupujmy akcje tych spółek, których działalność znamy i rozumiemy

Na rynku kapitałowym sporo się ostatnio dzieje. Indeksy giełdowe rosną, a Bitcoin jest sensacją ostatnich paru miesięcy. Media szeroko o tym piszą i coraz większa nowych, niedoświadczonych inwestorów zabiera się za inwestowanie. Inwestowanie – bardzo dobry pomysł. Trzeba jednak to robić z głową. W poprzednich wpisach zaznaczałem na co zwrócić uwagę gdy chcemy zacząć inwestować w akcje lub w ogóle zaczynamy swoją przygodę na rynku kapitałowym. Teraz jednak, udostępniam wywiad, którego udzieliłem Panu Piotrowi Zającowi z Gazety Giełdy i Inwestorów Parkiet, a który ukazał się 19 maja 2017 roku. Tak, to wywiad sprzed pół roku. Uważam jednak, że temat jest jak najbardziej aktualny i mimo, że dotyczy giełdy, to można go odnieść do większości instrumentów finansowych. Zapraszam do lektury oraz komentowania!

Piotr Zając (Parkiet): Rosnące indeksy giełdowe sprawiają, że rynkiem kapitałowym zaczyna się interesować coraz większa część społeczeństwa. Wiele osób decyduje się na rozpoczęcie swojej przygody z inwestowaniem. Czy to jest właściwe podejście?

Nie do końca. Giełda, jako źródło lokowania kapitału, zawsze  powinna być w kręgu naszych zainteresowań.  Zdaję sobie sprawę, że czasami pojawiają się w mediach historie o skandalach, oszustwach giełdowych czy też zachłannych spekulantach. Słyszy się o ogromnych fortunach straconych przez „grę” na giełdzie. Przewija się slogan – „giełda to kasyno”. Owszem, takie sytuacje się zdarzają. Stąd też, do tematu inwestowania należy podejść z głową. Przede wszystkim, nie myśleć o giełdzie jako o „grze”. Traktujmy rynek kapitałowy jako miejsce systematycznego pomnażania w długim terminie swoich nadwyżek finansowych. Oczywiście popularność giełdy wzrasta, gdy są zwyżki – w mediach ogólnokrajowych sytuacja na rynkach jest szeroko komentowana. To ta sytuacja, w której o kursach akcji można podyskutować z każdym, stojąc w kolejce w warzywniaku. Wtedy też, wielu decyduje się na otwarcie konta maklerskiego po raz pierwszy w życiu i dołączenia do ogólnej euforii, aby coś dla siebie zarobić. Niestety, dość często (jak historia pokazuje) zdarza się, że hossa się właśnie kończy, akcje tracą na wartości,  nowi inwestorzy ponoszą straty i zniechęcają się do giełdy.

Piotr Zając (Parkiet): Czy można więc powiedzieć, że wybrali zły moment na rozpoczęcie giełdowej przygody?

Myślę, że nie ma czegoś takiego, jak zły lub dobry moment na rozpoczęcie inwestycji. Musi być on odpowiedni dla nas: mamy podstawową wiedzę, mamy kapitał do inwestowania, mamy strategię. Te osoby, które zaczynały inwestować tuż po zażegnaniu światowego kryzysu finansowego , mogą się tylko cieszyć i chwalić stopami zwrotu.  A osoby, które zaczęły „grać” na akcjach tuż przed kryzysem? Pewnie nie mają najlepszych wspomnień. A jednak, były osoby, które na tych spadkach zarobiły. Czyli nie jest ważny moment rozpoczęcia inwestowania, ważne jest jak się to robi i kiedy zamyka się transakcje.

Piotr Zając (Parkiet): Inwestowanie zawsze wiąże się z ryzykiem, o czym niewielu chyba pamięta. Ryzyka nigdy nie wyeliminujemy, ale można je minimalizować. W jaki sposób?

Przede wszystkim nie zaczynajmy swojej przygody z giełdą na podstawie  przypadkowych impulsów i naiwnych argumentów. Podam kilka przykładów.  1. „Zainwestuję w te akcje bo kolega/koleżanka polecają” – beż żartów. Chyba, że tym kolegą jest Warren Buffet. 2. „Kupię teraz, bo wszyscy teraz kupują” – i co z tego? to nie musi być dobra inwestycja. Czy tłum ma zawsze rację? 3. „Nie rozumiem jak to działa, ale podobno na tym się dużo zarabia” – właśnie, „podobno”. 4. „Nigdy tego nie robiłem, ale wydaje się to dobrą inwestycją” – owszem, nigdy tego nie robiłeś i tak, wydaje ci się. 5. „W zeszłym roku można było na tym zarobić 30 proc. Wchodzę w to” – to był zeszły rok…przeszłe zyski to nie gwarancja przyszłych!

Piotr Zając (Parkiet): Pewnie nie jednemu zdarzyło się podjąć decyzję inwestycyjną poprzedzoną jednym z powyższych argumentów. Jak chronić się przed takim impulsywnym, nieprzemyślanym działaniem?

Przede wszystkim liczy się edukacja. Zanim w ogóle założymy konto maklerskie, przeczytajmy kilka pozycji o inwestowaniu. Szkolić się trzeba cały czas, ale żeby w ogóle zacząć, należy zrozumieć chociaż podstawy funkcjonowania rynków kapitałowych i samej analizy akcji. Jest wiele materiałów i książek, ale klasycznie zachęcam do „Inteligentnego Inwestora” Benjamina Grahama, pozycji ponadczasowej, mimo że napisanej kilkadziesiąt lat temu.

Piotr Zając (Parkiet): A jak wybrać konto maklerskie?

Nie patrzmy na specjalne oferty, zniżki jakie oferuje dom maklerski czy nawet prowizje. Prowizje są podobne (konkurencyjne) u większości brokerów, a my nie będziemy od razu zawierali wielu transakcji dziennie więc i koszty nie będą odgrywały aż tak istotnej roli. Przetestujmy platformy transakcyjne i wybierzmy taką, na której czujemy się najpewniej. Do tego, warto się upewnić, że otrzymamy odpowiednie wsparcie (czyli brokera mającego dobre wsparcie dla klienta).  Jeżeli pracujemy i nie możemy na bieżąco podglądać swoich transakcji na komputerze, przyda się dobra mobilna aplikacja transakcyjna.

Piotr Zając (Parkiet): Z jakim kapitałem należy startować?

Nigdy nie należy inwestować środków przeznaczonych na życie. Nigdy nie inwestujmy pożyczonych pieniędzy, ani oszczędności przeznaczonych na konkretny cel (dom, samochód). Inwestujmy tylko nadwyżki finansowe, którymi można zacząć obracać na rynku kapitałowym oczekując zysku, ale pamiętając o ryzyku ich utraty. Ile potrzeba na start? Uważam, że z każdą kwotą można zacząć inwestycje na rynku kapitałowym. Jeżeli jednak chcemy stworzyć malutki portfel akcyjny, to żeby miało to sens, mniej niż 2-3 tys. zł nie należy wpłacać. Najlepiej, żeby to było od 5 tys. zł wzwyż.

Piotr Zając (Parkiet): Warto też chyba mieć jakiś plan?

Na początku ustalmy swój cel inwestycyjny i  odpowiedzmy sobie na pytanie – po co to robimy. Inwestujemy długoterminowo na emeryturę? Oczekujemy z giełdy dodatkowej pensji? A może po prostu chcemy spekulować na szybkich ruchach cen ryzykownych i zmiennych spółek? Początkujący inwestor powinien postawić sobie za cel edukację, zdobywanie doświadczenia i powolne pomnażanie kapitału.

Piotr Zając (Parkiet): Poczytaliśmy, założyliśmy konto maklerskie i wpłaciliśmy depozyt. Jesteśmy gotowi na pierwsze inwestycje. Jak zabrać się za selekcję spółek do portfela?

Przede wszystkim należy kupować akcje spółek, które się zna – to mądra rada od samego Buffeta. Jeżeli nie wiemy skąd dana spółka czerpie zyski, nie rozumiemy jak się finansuje ani jej modelu biznesowego, odpuśćmy ją sobie.  Kupujmy akcje takich spółek, które jesteś w stanie przeanalizować i wiemy co może wpływać na ich wycenę. Pamiętajmy też, by kupować akcje tych firm, które mają obiecujące perspektywy, a nie tylko ładną historię. Ta ostatnia nigdy nie daje gwarancji, powtórki w przyszłości. Ponadto należy celować w płynne papiery i kupować akcje spółek dużych, znanych takich, na których obrót na giełdzie jest największy. W razie niesprzyjającej sytuacji, pozwoli to wyjść z inwestycji w miarę szybko, bez dodatkowych kosztów. Na początek więc, wystarczą firmy wchodzące w skład WIG20, ewentualnie mWIG40.

Piotr Zając (Parkiet): A co z dywersyfikacją?

Klasyk, czyli „nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka”. Należy inwestować w akcje różnych spółek, z różnych branż, a nawet w różne aktywa, aby rozłożyć ryzyko. W portfelu akcyjnym warto mieć nie mniej niż 6-7 różnych walorów, a najlepiej ok. 10. Nie przesadzajmy w drugą stronę – jeżeli kupimy 20 i więcej różnych spółek, nie będziemy w stanie ich kontrolować. Wszyscy ci, którzy nie czują się pewnie w analizie spółek i mają problem z doborem odpowiednich akcji do portfela, na początek powinni mocno rozważyć ETF na WIG20 notowany na GPW. Inwestorzy ci, otrzymają szerszą ekspozycję na rynek giełdowy, gdyż celem tego funduszu jest jak najwierniejsze odwzorowanie indeksu WIG20. Pozwoli to na powolne wdrożenie się w niuanse działania rynku kapitałowego, jednocześnie już na nim inwestując przy mniejszych kosztach.

Warto też pamiętać, by dywersyfikować cały nasz portfel inwestycyjny, a nie tylko ten akcyjny. Powinniśmy inwestować w różne klasy aktywów takie jak akcje, obligacje, nieruchomości czy waluty. Skupiając się na polskim rynku kapitałowym, możemy stworzyć portfel inwestycyjny składający się z akcji i obligacji (niedługo też rynek nieruchomości poprzez REIT-y). A jaki procent całego portfela zainwestować w akcje? Stara, najbardziej podstawowa zasada (równanie) to „100 – wiek”. Czyli 30-o letnia osoba powinna zainwestować 70 proc. aktywów w akcje a 30 proc. w obligacje (im młodsza osoba, tym większa tolerancja na ryzyko). Oczywiście, to uproszczenie, gdyż  przy takiej analizie alokacji aktywów dochodzą jeszcze takie elementy jak posiadany kapitał, miesięczny przychód, awersja do ryzyka i wiele innych.

Piotr Zając (Parkiet): Wielu początkujących inwestorów od razu marzy o fortunie. Czy warto być takim hurraoptymistą?

Nie oczekujmy cudów. Inwestowanie to proces długoterminowy. Zdarzają się inwestycje, które przynoszą 50 proc. i więcej zysku w krótkim czasie. Nie nastawiajmy się jednak na to. Jeżeli będziemy systematycznie osiągali 10 proc. zysku w skali roku, to będziemy lepsi niż pewnie 90 proc. inwestorów na świecie!

Piotr Zając (Parkiet): Choć wielu inwestorów wiernie trzyma się podręcznikowych zasad prowadzących do giełdowego sukcesu, to niewielu się udaje ów sukces osiągnąć.

Nie jest łatwo zostać świetnym inwestorem. Nawet jeżeli zdobędziemy odpowiednią wiedzę i doświadczenie, do głosu dochodzi najważniejszy czynnik decydujący o sukcesie – głowa, czyli psychologia. O temacie psychologii inwestowanie napisano wiele książek i prac doktorskich. Warto się z nimi zaznajomić, ale i tak wszystko będzie na naszych barkach. To my musimy siebie poznać jako inwestorów, nasze reakcje na sukcesy i na porażki. Nie da się tego wyczytać z książek, każdy z nas musi tego samemu doświadczyć . Sami jesteśmy dla siebie najlepszym materiałem doświadczalnym dla eseju pod tytułem „Ja i moja psychologia inwestowania”.

Wywiad ukazał się nie tylko w wersji papierowej ale również w wersji online.

Grafika: wydanie papierowe Gazety Giełdy i Inwestorów Parkiet z dnia 19.05.2017