Tenis – sport, który uczy najwięcej

Sport to zdrowie. No dobrze, ten amatorski. Hmmmm w sumie to też nie zawsze. Dzięki modzie na bieganie, która ogarnęła Polaków w ostatnich latach, fizjoterapeuci mają pełne ręce roboty i pełne portfele. No cóż, nie wszyscy podchodzą do tematu rozsądnie i od razu, bez przygotowania, chcą biegać maratony. Kontuzja (oby tylko to nic poważniejszego) murowana. Nie znaczy to, że powinniśmy rezygnować z ruchu i leżeć na kanapie. Jest sport, który jest kapitalnym treningiem ogólnorozwojowym, jednocześnie rozwijającym charakter.

Tenis – sport, który sam uprawiałem wyczynowo. Zacząłem dość późno, w wieku 10 lat. Teraz, żeby zostać zawodowcem to należy rozpocząć treningi w wieku 5-6 lat. Pierwszy ogólnopolski turniej wygrałem w wieku 13 lat a w kolejnych latach zdobywałem medale mistrzostw Polski, bywałem w pierwszej piątce rankingu krajowego, wygrywałem turnieje. Mistrzem Polski niestety nigdy nie byłem, zawodowcem nie zostałem. Jednak wyjechałem na studia do USA na stypendium sportowe ,gdzie uczestniczyłem w rozgrywkach akademickich (NCAA) reprezentując moją uczelnię. Po studiach podjąłem pracę, kariery tenisowej nie zrobiłem. Szkoda. Czego zabrakło? Może talentu, może ciężkiej pracy, może sponsorów (rodzice dali mi wszystko ale nie mieli maszynki do drukowania pieniędzy…), którzy by we mnie zainwestowali. To już nieistotne. Istotne jest to, co ten sport mi dał, i co może dać wam, waszym dzieciom.

Tenis to sport, w którym zawodnik czuje się cholernie samotnym. Jest sam na korcie, po drugiej stronie przeciwnik, który chce cię zmieść z kortu (a inni „wypykać” czyli po prostu wygrać na twoich błędach). Trzeba sobie samemu radzić z przeciwnikiem, kortem, pogodą, swoją grą, psychiką…nikt do pomocy. Pewnie, są inne sportu gdzie zawodnik zmaga się samemu z przeciwnościami. Tenis jednak jest naprawdę wyjątkowy. To nie jest sport drużynowy, gdzie można liczyć na kolegów z drużyny. Tutaj wszystko zależy od ciebie. I to jest właśnie najpiękniejsze! Rywalizacja jest jednak ostatnim etapem. Na samym początku trzeba poznać zasady oraz podstawowe uderzenia. Nie jest łatwo. Mówi się, że tenis to jeden z najtrudniejszych technicznie sportów. Pewnie, trzeba odpowiednio uderzać piłkę, ustawiać się, poruszać się po korcie. To jeszcze nic. Przygotowanie fizyczne jest bardzo istotne. Mecze tenisowe są bardzo dynamiczne i potrafią trwać ponad 2 godziny (w turniejach wielkoszlemowych o wiele dłużej). Masz świetną technikę uderzeń, kondycyjnie jesteś przygotowany więc pozostało tylko wygrać mecz! Nic z tego. Tak jak w wielu aspektach życia i w każdym sporcie, najważniejsza jest głowa. Spalisz się psychicznie, przegrasz. Podsumowując, tenis to sport, który wymaga: techniki uderzeń, przygotowani fizycznego i mocnej psychiki. Czyli grając w tenisa można rozwijać wszystkie te cechy. Co  dał mi tenis przez te wszystkie lata?

Dyscyplina – codzienny trening (nie tylko tenisowy ale i ogólnorozwojowy) uczy dyscypliny. Bez tego nie osiągnie się sukcesu.

Rywalizacja – grasz przeciwko komuś i chcesz wygrać. Bez woli walki nie osiągniesz zwycięstwa.

Szacunek dla przeciwnika – owszem, rywala chcesz pokonać ale nie możesz go lekceważyć

Przegrany mecz to element gry – porażki się zdarzają. Trzeba nauczyć się radzić z nimi.

Nie można się poddawać – tenis to sport, w którym nie poznajemy zwycięzcy dopóki nie wygra ostatniej piłki. Do tego czasu, nie przegraliśmy i ciągle jest szansa na odwrócenie losów meczu. To też determinacja – nie tylko w meczach ale też w codziennych treningach, żeby się rozwijąć.

Przegrana to historia, liczy się przyszłość – nie można rozpamiętywać porażek. Wyciągać wnioski, owszem. I przeć do przodu.

Nie trenujesz, nie będziesz przygotowany – bez odpowiedniego przygotowanie nie ma co marzyć o wygranej. Sprawdza się klasyk: „trening czyni mistrza”.

Przygotowanie strategii i jej realizacja – ale też elastyczność i umiejętność dostosowania strategii do warunków meczowych.

Bardzo życiowe prawdy co? Powyższe stwierdzenia to pewnie dla was dyrdymały, które słyszeliście nie raz. Ale czy mieliście okazję ich doświadczyć? Wykorzystać w życiu? Wierzcie mi, wyczynowe (ale nawet i amatorskie) uprawianie sportu może was nauczyć życia. Zachęcam więc was do spróbowania tego fantastycznego sportu. A jeżeli jesteście za leniwi lub szkoda wam kasy, wyślijcie wasze dzieci na kort. W kolejnym wpisie rozwinę temat i opowiem o kosztach oraz o tym jak zacząć. Naprawdę warto.

Podobała Ci się lektura? Poleć znajomym! Niech skorzystają!
Zapraszam też do czytania innych wpisów M&L, komentowania i udostępniania 🙂

 

Grafika: zdjęcie prywatne