strach czyli psychologia inwestowania

Psychologia inwestowania – strach, ale przed czym?

Działając na rynku finansowym każdy musi się zetknąć z najważniejszym jego elementem jakim jest psychologia inwestowania. Inwestować można w różne rzeczy – w aktywa finansowe, dzieci, miłość czy też rozwój osobisty. Inwestując, liczymy na zysk, czyli na efekty. A te bywają różne. Zwrot z inwestycji w dzieci? Radość i duma 🙂 rzadko kiedy chyba otrzymuje się jakiś zwrot finansowy…Ale jaka radość! Ja jednak o pieniądzach chciałem napisać i o tym jak nimi obracamy. Większość osób myśli, że w inwestowaniu w cokolwiek, najważniejsze są posiadane środki i umiejętności techniczne, w tym wiedza. Owszem, te czynniki są ważne, nawet bardzo. Wielokrotnie jednak pisałem, że można zacząć inwestować małymi kwotami i powoli dokładać do swojego portfela aktywów. Wiedza? Myśląc o przyszłości swojej rodziny, warto chyba poświęcić trochę czasu na naukę podstaw ekonomii i finansów? Tym bardziej, że do systematycznego i w miarę bezpiecznego lokowania środków, nie potrzeba jakiejś tajemnej wiedzy. Jeżeli już zajmiemy się obracaniem kapitałem (bezpieczniejsze, długoterminowe aktywa ale też i spekulacja), to oprócz klasycznych i szeroko opisywanych “wymagań” (takich jak edukacja, chęć nauki, dyscyplina, sumienność, umiejętne zarządzanie kapitałem oraz ryzykiem….) to potrzeba jeszcze jednej, ale jakże ważnej rzeczy – głowy. A głowa to nic innego jak psychologii inwestowania.

Psychologia inwestowania – czego się boimy?

Tak, tak, zgadza się. Psychika ludzka od zawsze była i będzie jedną wielką zagadką. Odnoszę wrażenie, że to właśnie psychika jest tym czynnikiem, który powoduje, że większość z nas nie inwestuje. Które to uczucie? Strach. Przed czym? Proszę bardzo:

  1. Strach przed utratą pieniędzy – nie jesteśmy milionerami, mamy rodzinę na utrzymaniu, bieżące wydatki, plany wydatkowe, oszczędności…jasne, chcemy to chronić. Ale rozumiem, że zdajecie sobie sprawę z następującego faktu: przy obecnym poziomie inflacji jaki mamy w Polsce to trzymając pieniądze na lokacie bądź koncie oszczędnościowym (jak dobrze wiecie, żenująco oprocentowanym) po prostu tracicie? Tak, wasze oszczędności tracą na wartości. Może więc warto pomyśleć o innej metodzie pomnażania środków?
  2. Strach przed kompromitacją – boimy się, że stracimy a to już wstyd przed rodziną czy znajomymi. No i co z tego? Oni tacy mocni w inwestycjach? Poza tym, kto nie próbuje, nigdy nie osiągnie sukcesu. Dodatkowo, nie trzeba inwestować mega ryzykownie. Wystarczy zacząć od dość bezpiecznych instrumentów finansowych takich jak bony skarbowe, obligacje, ETF-y lub fundusze indeksowe. Nie trzeba rzucać się od razu (ale później warto) na głęboką wodę.
  3. Strach przed nieznanym – uuuuuu ależ zabrzmiało poetycko…przed nieznanym. Tak, wielu z was pewnie boi się rynków finansowych gdyż ich po prostu nie zna. Nasłuchaliście się wiele złego o spekulantach, wielkich straconych fortunach czy machlojkach na giełdzie. Owszem, i takie się zdarzają. Rynek finansowy to miejsce gdzie spotykają się różni ludzie. Każdy chce zarobić i często, za wszelką cenę. Nie musimy jednak angażować się w spekulacyjne transakcje. Myślcie raczej długoterminowo, perspektywicznie. Co najważniejsze, poznajcie rynek finansowy. Zobaczycie, że aż tak straszny nie jest 🙂
  4. Strach przed ogromem nauki, który nas czeka – większość z was pewnie myśli, że na rynku finansowym działa cała masa specjalistów z dwustu-letnim doświadczeniem. Tylko ci mogą zarabiać. To nieprawda. Oczywiście, należy poświęcić trochę czasu na edukację, na poznanie mechanizmów rządzących rynkami i na naukę ekonomii. Nie jest to jednak fizyka kwantowa. Wierzcie mi, nauka samego inwestowania i technikaliów, to kwestia miesiąca. Dobranie odpowiedniej strategii inwestycyjnej, to jest dopiero większe wyzwanie. Zresztą, nie stawiajcie sobie limitów czasowych. Zdobywajcie wiedzę na bieżąco (książki!) a kiedy będziecie na siłach spróbować (z małą gotówką), wtedy spróbujcie.
  5. Strach przed sukcesem – zdziwieni? kiedyś usłyszałem od klienta taki tekst: “boję się zainwestować większą kasę bo nie wiem co bym z nią zrobił. Do tego, gdyby udało mi się na giełdzie zarobić duże pieniądze, to pewnie poczułbym się jak mistrz świata i zaczął inwestować jak szalony. Dlatego wolę grać małymi kwotami, w taki sposób, aby zarówno zyski jak i straty nie były za duże”. Mieliście kiedyś tak? Niektórzy nie są przygotowani na sukces. Dotyczy to zarówno sportowców, aktorów ale też i inwestorów. W takim przypadku, dobrze jest mieć gotową strategię (np. jeżeli osiągniemy pewien poziom zysków, całość wpłacamy na konto oszczędnościowe) lub dobrą partnerkę/partnera życiowego, który strzeli w łeb jak nam odbije 🙂

To dopiero początek

To tyle na początek. A może wy macie jakieś inne obawy w związku z inwestowaniem? Czego się boicie? Temat, jakim jest psychologia inwestowania będę poruszał w kolejnych wpisach. Tak wiem, napisano o tym książki, artykuły, prowadzone są szkolenia. Przedstawię wam jednak tą tematykę z doświadczenia moich klientów i mojego. Książki książkami ale prawda jest taka, że każdy z nas musi poznać swoją psychikę. Czyli trzeba doświadczać 🙂 Czyli po prostu trzeba zacząć inwestować i zdobywać doświadczenie.

Podobała Ci się lektura? Poleć znajomym! Niech skorzystają!

Zapraszam też do czytania innych wpisów M&L, komentowania i udostępniania

Grafika: Freeimages.com/george Crux