NIKE – sztuka zwycięstwa czy zwycięstwo sztuki?

Trochę czasu minęło od ostatniego wpisu na bloga ale zrozumcie proszę: grudzień, święta, sylwester…Mamy jednak Nowy Rok i nowe wyzwania! Nowe postanowienia! Nie no, żartuję z tymi postanowieniami. Wiadomo, że 99% z nich nie da się wypełnić 🙂 Wracam jednak z wpisem o sztuce zwyciężania. O tym, jak trzeba walczyć z przeciwnościami losu aby osiągnąć wymarzony sukces. Nie nie, to nie jest żaden wpis motywacyjny ani o greckiej bogini Nike. To tylko moja osobista recenzja kapitalnej książki “Sztuka Zwycięstwa. Wspomnienia twórcy NIKE” (Dom Wydawniczy Rebis, 2016), której autorem jest współzałożyciel tej najbardziej znanej na świecie firmy sportowej, Phil Knight. W tym miejscu dziękuję Mikołajowi za tę książkę pod choinką! Swoją drogą, po raz kolejny popisali się tłumacze: oryginalny tytuł “Shoe Dog” przetłumaczono na “Sztuka Zwycięstwa”… no cóż, zdaję sobie sprawę, że w języku polskim nie ma odpowiednika shoe dog’a, no ale come on! Nie tytuł jest jednak najważniejszy, ale treść samej książki. Jest to tak naprawdę opowieść Phila Knight’a o drodze, jaką przeszło Nike i on sam, od małej firemki założonej w Beaverton, w stanie Oregon, do światowego lidera produkującego sprzęt sportowy jakim jest dziś.

Poznajemy więc w 1962 roku Phila Knighta, byłego zawodnika biegów średniodystansowych Stanowego Uniwersytetu w Oregonie, który ma swój Szalony Pomysł na biznes i zmienianie świata. Już na studiach przygotował on projekt na zajęcia biznesowe, w którym to opisał jak firmy japońskie przejęły przodownictwo w produkcji aparatów fotograficznych od Niemców. Podnosząca się z kolan po wojnie gospodarka japońska, była idealnym partnerem biznesowym dla młodego Knighta. Tym bardziej, że w Japonii produkowano niezłej jakości buty sportowe a w Stanach Zjednoczonych królował Adidas. Za pożyczone od ojca pieniądze Knight wybiera się do Japonii, gdzie podpisuje kontrakt z Onitsuka Tiger (obecnie firma należy do innego giganta sportowego, Asics) na dystrybucję butów marki Tiger na terenie USA. Jednocześnie spędza kilka tygodni zwiedzając świat, co daje mu globalną perspektywę. Na szybko (tak naprawdę na spotkaniu biznesowym ze swoim japońskim partnerem) wymyśla nazwę firmy, która reprezentuje: Blue Ribbon Sports. Właśnie, pewnie nie wiedzieliście, że Nike wcale nie nazywało się Nike na początku? I że wcale nie produkowali sami butów i odzieży tylko byli dystrybutorem japońskiej firmy Onitsuka? Ciekawe początki 🙂 Z książki dowiadujemy się też jak Knight wszedł w spółkę z legendarnym amerykańskim trenerem lekkiej atletyki, Billem Bowermanem. Zresztą, to właśnie Bowerman jest odpowiedzialny za kilka rewolucyjnych modeli butów Nike (sam je konstruował i sprawdzał na swoich zawodnikach…jeżeli się sprawdzały, szły do masowej produkcji). Na kolejnych stronach śledzimy rozwój firmy i samego Knight’a. Poznajemy, jak ważne było zatrudnienie pierwszych pracowników, osób które miały ogromny wpływ na to czym stało się Nike. I nie mówię tu tylko o samej korporacji, ale też o samej ideologii jaką stworzyła. Dla Phila Knight’a, Nike od początku miało być biznesem, który będzie zmieniał świat, a nie tylko maszynką do robienia pieniędzy. Tę filozofię zaszczepił w swoich najbliższych współpracownikach.

W tej książce dowiadujemy się o kilku naprawdę zaskakujących faktach dotyczących Nike. Słynna “waflowa” podeszwa jednego z pierwszych modeli butów do biegania powstała w domu Bowermana po tym jak spojrzał on na…gofrownicę. Charakterystyczne logo firmy (u nas mówi się na to “łyżwa”…w terminologii angielskiej to “swoosh”) wymyśliła Carolyn Davidson, studentka Uniwersytetu w Oregonie, za co dostała 35 dolarów (później jednak otrzymała sporawy pakiet akcji w podziękowaniu za wkład jaki wniosła). Nazwa Nike? To nie Knight ją wymyślił! Jest to pomysł jego pracownika (i przyjaciela) Jeffa Johnsona z 1971 roku rzucony tak naprawdę w ostatniej chwili (firma zerwała współpracę z Onitsuką i zaczynałą własną produkcję butów. Buty czekały gotowe w fabryce, potrzebowały tylko nazwy…). Ciekawostką jest też fakt, że pierwszym sportowcem sponsorowanym przez Nike był szalony Ilie Nastase, rumuński wirtuoz tenisa. Otrzymał za to bodajże 10 tysięcy ówczesnych dolarów 🙂 Wspomnienia Knighta dają nam też obraz w jak trudnej sytuacji finansowej znajdowała się firma na przestrzeni pierwszych kilkunastu lat działalności i jak z nich wybrnęła (między innymi spór sądowy z Urzędem Celnym o zaległe 25 milionów dolarów z tytułu niby niezapłaconych ceł). Knight kończy swoją opowieść na 1980 roku, czyli debiucie giełdowym spółki, dzięki któremu on oraz najważniejsi ludzie firmy z dnia na dzień stają się milionerami (w sumie ostatni rozdział jest o współczesnych latach, takie przemyślenia z perspektywy czasu).

Jednak co najważniejsze, ta książka jest kapitalnym podręcznikiem biznesowym. Phil Knight to manager-legenda i naprawdę warto przeczytać jak tworzył od podstaw jeden z najbardziej znanych i dochodowych biznesów na świecie. Warto przeczytać jaką drogę przeszedł, jakie miał trudności, jakie decyzje podejmował i co z nich wynikało. Z pozycji “Sztuka Zwycięstwa” wnioskuję, że aby założyć firmę i osiągnąć sukces biznesowy należy mieć:

  1. Szalony Pomysł – coś innowacyjnego, coś czego inni nie robią, coś co może zmienić świat.
  2. Wiarę we własne siły i pomysł.
  3. Wytrwałość.
  4. Odpowiednich ludzi.
  5. Szczęście.

“Sztukę Zwycięstwa – wspomnienia twórcy NIKE” czyta się bardzo dobrze, niemal jak powieść sensacyjną. Jest też bestsellerem “New York Timesa”. Obecnie jest sporo tytułów na rynku wydawniczym opisujących kariery wielkich gwiazd nowych technologii czy współczesnych biznesmenów. Świeżością było przeczytanie historii człowieka, który stworzył firmę produkcyjną tak powszechnego dobra jakim jest but czy dres a jednocześnie osiągnął światowy sukces. I to nie tylko czysto biznesowy ale też i finansowy (majątek Phila Knight’a to ponad 20 miliardów dolarów, co czyni go jednym z najbogatszych ludzi na świecie). Zachęcam wszystkich do tej lektury. Nie tylko poznacie historię Nike i jego twórcy, ale zaliczycie dość solidną lekcję przedsiębiorczości.

Podobała Ci się lektura? Poleć znajomym! Niech skorzystają!

Zapraszam też do czytania innych wpisów M&L, komentowania i udostępniania

Grafika: freeimages.com/zdjęcie prywatne