wywiad do WBCM

Wywiad dla „World Business Class Magazine”: Najtrudniejszy pierwszy krok

Zaangażowanie w życie rodzinne oraz dynamiczny początek roku w pracy nie pozwalają mi na częstą aktywność na blogu. Od czasu do czasu, udzielam się jednak w różnych mediach. Poniżej wywiad ze mną, którego udzieliłem World Business Class Magazine (wydanie z lutego tego roku), wydawanego przez Brian Tracy International w Polsce. Wywiad przeprowadził Kamil Romel-Sambor. Trochę o edukacji, rynku finansowym w Polsce, o tym blogu oraz o tym co mnie nakręca do pracy. Również o tym, że w inwestowaniu najtrudniejszy jest pierwszy krok. Miłej lektury!

O studiach, karierze i rynku

World Business Class Magazine (WBCM): Wielu naszych rozmówców może się pochwalić dyplomami amerykańskich uczelni. Co Tobie dały studia w USA i czy zdecydowałbyś się na nie ponownie, mogąc cofnąć się w czasie?

Studiowanie w obcym kraju, daleko od domu, to ogromne doświadczenie, które przyda się na całe życie. Wyjechałem do Stanów tuż po maturze, otrzymując stypendium sportowe na uczelni w Karolinie Południowej. Nie był to mój pierwszy wyjazd zagraniczny, gdyż jako dzieciak mieszkałem przez cztery lata w Kolumbii z rodzicami. Wyjazd do USA był jednak moją pierwszą, samotną podróżą. Można powiedzieć, że była to dla mnie szkoła życia. To nie tylko zajęcia na uczelni, które swoją drogą nastawione są na praktyczne zastosowanie zdobywanej wiedzy, ale też codzienne treningi, mecze, wyjazdy na turnieje, reprezentowanie uczelni w rozgrywkach uniwersyteckich NCAA – to wszystko wymaga umiejętnego zarządzania czasem i ogromnej dyscypliny. Na uczelniach w USA można spotkać studentów z całego świata, a studiowanie w tak międzynarodowym środowisku to nie tylko nauka i szlifowanie języka, ale też poznawanie innych kultur z bardzo bliska, co w przyszłości jest niezwykle przydatne w relacjach biznesowych. Uczy to też człowieka tolerancji, pokory i zdecydowanie szerszego spojrzenia na świat. A te cechy bardzo przydają się nie tylko w biznesie, ale też w relacjach międzyludzkich. Cofając się czasie, zdecydowanie powtórzyłbym to doświadczenie, wyciągając wnioski z błędów, które popełniłem. Studia za granicą, nawet przez jeden czy dwa semestry, poleciłbym każdemu. To kapitalna nauka życia.

WBCM: W swojej karierze zawodowej miałeś także do czynienia z rynkami finansowymi na Węgrzech, w Niemczech czy Rumunii, która ostatnio zadziwia ekonomistów wzrostem PKB. Który z tych krajów najbardziej Cię zaskoczył i dlaczego?

Obejmując nadzór nad tymi rynkami wiedziałem, że są na różnych etapach rozwoju ekonomicznego. Wiedza ekonomiczna społeczeństw była i jest na różnym poziomie zaawansowania. Spodziewałem się różnic i takie faktycznie występowały, co powodowało, że musiałem podejść w sposób bardziej elastyczny do zespołu jak i klientów. W każdym z tych krajów spędziłem trochę czasu służbowo, z czego na Węgrzech prawie dwa lata. I to właśnie ten kraj zaskoczył mnie najbardziej. Mając z tyłu głowy znane powiedzenie o byciu bratankami, spodziewałem się podobnego podejścia do pieniędzy i inwestowania co Polacy. A Polacy lubią spekulować. Okazało się, że Węgrzy dość konserwatywnie podchodzą do tematu inwestycji. Prowadzenie biznesu okazało się trudniejsze niż na początku zakładałem, wymagało zmiany podejścia do rynku i samej strategii sprzedażowo-marketingowej. Udało się wypracować model, dzięki któremu biznes zaczął się rozwijać, jednak zaskoczenie oraz naukę z tego płynącą pamiętam do dziś.

WBCM: A jak na ich tle postrzegasz rynek polski? Mamy z czego być dumni, czy przed nami jeszcze sporo nauki? Gdzie upatrujesz największej szansy dla Polski, a jakie dostrzegasz deficyty czy problemy ekonomiczne do rozwiązania?

“Polska ciągle się rozwija i ma spory potencjał.” Tak, to popularny slogan ale jest w nim dużo prawdy. Sporo nam brakuje do Zachodu w podejściu do rynków kapitałowych jako miejsca obrotu środków pieniężnych. Jesteśmy krajem o dość krótkiej historii rynków kapitałowych i to niestety widać. W krajach Europy Zachodniej ok. 30% – 40% społeczeństwa zaangażowanych jest, pośrednio (plany emerytalne, fundusze inwestycyjne) lub bezpośrednio (giełdy), na rynku kapitałowym. W Stanach Zjednoczonych jest to ponad 50%. A w Polsce? Pewnie ok. 5% – 7%. W tym temacie przewyższamy takie kraje jak Węgry czy Rumunia, ale mając na uwadze rozwój ekonomiczny świata i nasze przyszłe emerytury, musimy mocniej zainteresować się rynkami finansowymi. Zdaję sobie sprawę, że brakuje wiedzy ekonomicznej, której nie uczą nas w szkołach tylko trzeba ją zdobywać samemu. Jednak należy podjąć ten wysiłek, naprawdę warto. A dumni możemy być z naszej przedsiębiorczości! Wyobraźni i chęci naszym biznesom nie brakuje – sektor bankowy w Polsce uważany jest z jeden z najbardziej innowacyjnych. Bolączką i największą przeszkodą w szybkim rozwoju rynku polskiego jest niestety otoczenia prawne, podatkowe i regulacyjne. Nie dość, że kodeksów, ustaw, rozporządzeń jest cała masa, to jeszcze nie wspierają one biznesu w Polsce. To zadanie ustawodawców, aby cały system był przyjazny i zachęcający dla inwestora. Weźmy przykład z Izraela, który stał się wzorowym inkubatorem przedsiębiorczości czy też europejską Doliną Krzemową. Dopóki nie zajdą zmiany w prawie, Polska będzie się rozwijać, ale nie na miarę swojego potencjału.

O tym blogu

WBCM: Jaką rolę w Twoim życiu pełni blog Money&Life? To element budowania własnej marki osobistej, czy raczej chęć „wyżycia się” publicystycznie?

Wyżycie się to dobre określenie 🙂 Zakładając bloga Money&Life (jako współautor) nie miałem jasno sprecyzowanych celów. Spełniam się zawodowo w branży finansowej i blog stanowi pewnego rodzaju odskocznię od codziennej pracy. Dzielę się przemyśleniami na tematy związane z inwestowaniem czy oszczędzaniem, ale również recenzuję przeczytane książki. Blog jest więc moją platformą dzielenia się doświadczeniami i przemyśleniami, które oczywiście mogą się różnić od zdania czytelników. Nawet tych różnic oczekuję 🙂 Poruszam tematy, które znam i które mnie interesują. Nie szokuję, a szkoda, gdyż sensacja najlepiej się sprzedaje 🙂 Zdaję sobie sprawę, że chcąc nie chcąc, Money&Life stało się elementem budowania własnej marki osobistej. W związku z tym, życzyłbym sobie więcej wolnego czasu, aby moje publicystyczne zapędy pojawiały się bardziej systematycznie na blogu.

WBCM: Co oprócz blogowania sprawia Ci satysfakcję, nakręca i daje przysłowiowego „kopa” do realizowania bieżących zadań i spełniania zawodowych ambicji?

Jeszcze dwa lata temu odpowiedziałbym, że zdecydowanie sport! Jako były tenisista nie wyobrażam sobie siedzenia na kanapie i popijania piwa oglądając telewizję. Sport w telewizji też bardzo lubię oglądać, ale wolny czas spędzałem grając w tenisa, w piłkę nożną lub uprawiając jogging. Posiadam nawet niezłe rekordy życiowe maratonu, półmaratonu i biegu na 10km 🙂 Sport to dla mnie kapitalna odskocznia, oczyszcza umysł. Zresztą, aby być w dobrej formie, należy ćwiczyć zarówno ciało jak i umysł. Obecnie sport jest również dla mnie ważny, ale już nie tak zdecydowanie. Dziś do boju nakręca mnie również rodzina. Ożeniłem się (pozdrawiam małżonkę Anię!), oczekujemy narodzin syna…To wszystko trochę  zmieniło mój tryb życia , ale w bardzo pozytywny sposób. Pozytywnego kopa dają mi też książki, które namiętnie czytam. Historie i doświadczenia wielkich tego świata dają motywację i pokazują, że warto ciężko pracować i podejmować ryzyko.

Rynek Forex i CFD w Polsce

WBCM: Ostatnio słyszymy o coraz ostrzejszych regulacjach dotykających branżę Forex i CFD. Czy możesz wyjaśnić w skrócie, czego one dotyczą?

Branża Forex doświadczyła ogromnego boomu w ostatnich dziesięciu latach, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Możliwość uczestniczenia inwestorów indywidualnych w globalnym rynku walutowym, gdy wcześniej zarezerwowane było to tylko dla dużych instytucji finansowych, stała się bardzo atrakcyjna dla spekulantów. Niestety, powstało sporo firm inwestycyjnych, które nie podlegały pod żadne regulacje i stosowały wręcz kryminalne działania marketingowe. Wiele z tych firm po prostu okradało inwestorów. W prasie pojawiało się coraz więcej informacji o kolejnych oszustwach. Do tego, Forex jest rynkiem bardzo dynamicznym, na którym stosuje się dźwignię finansową (inwestowanie nominałami wielokrotnie przekraczającymi depozyt inwestora). Zachęceni możliwością ogromnych stóp zwrotu, początkujący klienci spekulowali bardzo agresywnie ponosząc duże straty. Stąd też regulator, nie tylko polski, ale przede wszystkim europejski, wprowadza coraz ostrzejsze regulacje, których celem ma być ochrona interesów klienta. Oczywiście, zgadzam się z kierunkiem jaki obierają regulatorzy, ale niektóre z prawnych narzędzi, które chcą zastosować mogą odnieść wręcz odwrotny skutek. Regulator europejski (ESMA) planuje ograniczenie maksymalnej dźwigni finansowej do 1:30 (obecnie w Polsce to 1:100, w większości krajów europejskich nie ma obecnie żadnych limitów) oraz szereg innych obostrzeń.

WBCM: W takim razie, jak przekłada się to na rozwój biznesu w Polsce?

Na pewno czarny PR wokół branży Forex nie pomaga. Niestety, działania nielegalnych firm, które są nagłaśnianie, odbijają się na całej branży, w tym i na solidnych, regulowanych brokerach. Pozytywnym efektem działań regulatorów, w tym naszej Komisji Nadzoru Finansowego, jest znikanie z rynku firm inwestycyjnych o wątpliwej reputacji. To bardzo dobry kierunek, gdyż w tym ostrzejszym środowisku regulacyjnym przetrwają najwięksi, solidni i regulowani brokerzy, w tym i Admiral Markets. Dla naszego biznesu, negatywnym efektem nagonki na Forex jest utrata zaufania rynku. Naszym zadaniem jest więc przekonanie klienta, że jesteśmy poważnym partnerem biznesowym dla jego działań spekulacyjnych. Chcemy budować długoterminowe relacje oparte na zaufaniu. Bez tego, nie ma biznesu.

WBCM: Czym zatem Admiral Markets chce przyciągnąć klientów?

Inwestorów i spekulantów działających na rynku od wielu lat chcemy przyciągnąć nie tylko konkurencyjną ofertą kosztową, ale też narzędziami, które udostępniamy naszym klientom. Tu mogę wymienić takie narzędzia jak ochrona przed ujemnym saldem, ochrona z tytułu zmienności czy “przypakowana” o kilkadziesiąt dodatkowych funkcji, najpopularniejsza platforma handlowa, czyli MetaTrader 4 Supreme Edition. Zależy nam jednak również na przyciągnięciu nowych klientów, a wiemy, że początki są trudne. Dlatego też, od wielu lat stawiamy na edukację inwestorów. Organizujemy szkolenia stacjonarne w całej Polsce, szkolenia internetowe oraz przygotowujemy artykuły oraz poradniki dla inwestorów o różnym stopniu zaawansowania. Chcemy, aby klient, który zaczyna swoją przygodę na rynku Forex i CFD, zaczął ją przygotowany pod kątem teoretycznym, a praktykę odbywał na naszej platformie. Najważniejsze jednak dla nas jest budowanie długoterminowych relacji z klientami. Chcemy, aby czuli się bezpiecznie korzystając z usług brokera regulowanego przez brytyjski nadzór FCA.

WBCM: Brzmi to obiecująco. Jednak nie mogę się powstrzymać przed zadaniem tego pytania. KNF publikuje statystyki, z których wynika, że ponad 80% klientów traci. Jak odniesiesz się do tego?

Spytałbym o publikację podobnych statystyk dotyczących inwestorów na Giełdzie Papierów Wartościowych (GPW). Myślę, że mogłyby być podobne. Nie ulega jednak wątpliwości, że spekulowanie na giełdzie lub na rynku walutowym jest ryzykowne. To trudny rynek, do którego należy podejść z szacunkiem i z bagażem wiedzy. Niestety, spora część spekulantów liczy na łatwy i szybki zysk, stąd te słabe statystyki. Swoją drogą, te liczby poprawiają się z roku na rok wraz z podnoszeniem się poziomu wiedzy i doświadczenia inwestorów. Te 80% tracących to dane sprzed kilku lat. Obecnie, ponad 30% inwestorów zarabia na rynku Forex. Czy to mało? Jasne, ciągle można rzec, że “zdecydowana” większość traci. Ale, czy nie jest tak, że tylko jeden na dziesięć start-up’ów osiąga sukces? Mimo tych słabych statystyk, wielu próbowało i będzie próbować, gdyż mimo ogromnego ryzyka, nagroda może być duża.

O inwestowaniu i od czego zacząć

WBCM: A jakie są Twoje wyniki w tradingu i inwestowaniu? Czy w ogóle prywatnie inwestujesz?

Oczywiście. Czułbym się nieswojo rozmawiając czy szkoląc o inwestycjach nie mając w tym żadnego praktycznego doświadczenia. Inwestuję długoterminowo z myślą o rodzinie i emeryturze. Podchodzę do tego kompleksowo, a w skład mojego “portfela inwestycyjnego” wchodzi cały mój kapitał. Inwestowanie długoterminowe to cierpliwość, więc nie mogę oczekiwać natychmiastowych wyników. Jestem jednak zadowolony, gdyż stopa zwrotu z całego portfela, przewyższa stopę inflacji o kilka procent w skali roku. Nie ma szału, ale taki cel inwestycyjny sobie postawiłem. Tak naprawdę, bardzo pomaga mi moja przeszłość sportowa. Aby osiągnąć sukces w tenisie liczy ciężka praca, talent, dyscyplina i mentalność. Talent jest w tym przypadku najmniej istotny, w inwestycjach również. Staram się być zdyscyplinowanym inwestorem, który stosuje zaplanowaną z góry strategię. Tutaj słucham się guru inwestycji giełdowych, czyli Warrena Buffett’a, mimo, że czytane historie spekulantów rozpalają wyobraźnię. Nie inwestuję w aktywa czy rzeczy, których nie rozumiem i nie znam. A szkoda, bo taki Bitcoin okazał się hitem!  Jeżeli chodzi natomiast o spekulację… no cóż, bywa różnie! W tym temacie jednak mam wiele ciekawych doświadczeń do przekazania, gdyż osiągałem naprawdę wysokie stopy zwrotu, ale zdarzały się też bardzo bolesne porażki. Spekuluję taką kwotą pieniędzy, na której stratę mogę sobie pozwolić. Myślę, że w perspektywie tych kilkunastu lat spekulacji, jestem na delikatnym plusie, blisko zera 🙂

WBCM: Co w takim razie zaleciłbyś osobie, która chce postawić pierwsze kroki w świecie inwestycji?

Zaleciłbym, żeby po prostu zrobiła ten krok! Tak wielu ludzi zdaje sobie sprawę, jak ważna jest edukacja finansowa i chce rozpocząć inwestowanie, ale tylko o tym mówi. Typowe „dużo gadania a mało działania”. Tłumaczenia są różne: brak czasu, brak wiedzy, brak funduszy. A tak wcale nie jest! Właśnie takie tematy poruszam na swoim blogu. Przede wszystkim, poleciłbym przygotowanie teoretyczne. Jest wiele książek o oszczędzaniu i inwestowaniu, materiałów dostępnych w internecie, czy też szkoleń inwestycyjnych dla początkujących, organizowanych między innym przez Admiral Markets. Edukacja to podstawa, baza, bez której osiągnięcie jakiegokolwiek sukcesu na rynku kapitałowym jest niemożliwe. Nie liczmy na szczęście początkującego. Stary dobry przykład, często przytaczany: czy jeżeli chcemy przebiec maraton, to po prostu wstajemy rano z łóżka i biegniemy? Czy jednak przygotowujemy się do niego przez kilka dobrych miesięcy? Tak samo jest z finansami. A jak już zaczniemy, to spróbujmy małymi kwotami, takimi, których utrata nie zaszkodzi naszemu stylowi życia. Zacznijmy od rynków i instrumentów finansowych, które znamy – jeżeli zabieramy się za Forex, to może pary walutowe z polskim złotym? Jeżeli to rynek akcyjny, to zacznijmy od spółek znanych, płynnych, tych wchodzących w skład indeksu WIG20. Można jeszcze spokojniej zacząć, inwestując w całe rynki, czy sektory gospodarki poprzez fundusze inwestycyjne lub fundusze typu ETF. A o czym pamiętać? O trzech najważniejszych zasadach inwestowania: nie tracić pieniędzy, nie tracić pieniędzy oraz nie tracić pieniędzy! Czyli, ograniczanie strat. A tak naprawdę: w książkach czy na szkoleniach można nauczyć się teorii. Ale praktyki, nikt nas nie nauczy. Należy samemu spróbować i zdobywać doświadczenie. Zachęcam do inwestowania wszystkich, dlatego że dopiero wtedy, obracając prawdziwymi pieniędzmi, poznajemy swoją prawdziwą naturę.

WBCM: Czego w takim razie życzyć Ci w 2018? Jakie cele postawiłeś sobie na ten rok?

Świątecznie – zdrowia 🙂 Bez tego, nie da się osiągnąć żadnych celów. A ten rok chciałbym, żeby był lepszy niż poprzedni. Chodzi przecież o rozwój. Cele stawiam sobie ambitne, ale jednocześnie realistyczne, aby później nie było rozczarowania. Wyniki zarządzanego przez mnie oddziału mają być wyższe niż w poprzednim roku i wyższe niż oczekiwania zarządu. Zawsze chcę więcej :). A prywatnie, chciałbym otrzymać kolejną licencję zawodową lub certyfikat, który pomoże mi w karierze.