błyskotliwi chłopcy

Błyskotliwi chłopcy na giełdzie

No dobra. Tytuł wpisu trochę prześmiewczy. “Błyskotliwi chłopcy” to tytuł książki Michael Lewis’a, która chciałbym wam przedstawić poniżej. Swoją drogą, kolejny raz tłumaczenie tytułu książki z wersji angielskiej na polską: makabra. Oryginał to “Flash Boys” i naprawdę można było trochę lepiej to przetłumaczyć. Trudno, niech będą ci błyskotliwi chłopcy. Aha, jak pisałem w poprzednim wpisie, wracam do lektur, które czytałem jakiś czas temu ale ich recenzje już gdzieś umieszczałem. Tak jest i tym razem… Książka bardzo fajna, momentami przerażająca ale pokazująca kulisy handlu akcjami przez największe instytucje finansowe świata. Recenzja poniżej napisana została już jakis dobry czas temu (odnośnik do oryginału znajdziecie na końcu tekstu) ale chyba nic nowego bym nie wymyślił 🙂 Zapraszam do lektury!

„Błyskotliwi chłopcy” – recenzja

Tym razem wpis trochę inny niż poprzednie. Statystycznie, my Polacy, czytamy bardzo mało książek. Ja ich czytam całkiem sporo, więc uznałem, iż od czasu do czasu podzielę się z wami moimi spostrzeżeniami dotyczącymi przeczytanych (dawno lub niedawno) przeze mnie tytułów. Ci z was, którzy mają te lektury za sobą, będą się ze mną zgadzać lub nie. Bardzo dobrze, gdyż tutaj wyrażam tylko swoją własną, osobistą, personalną i unikatową opinię

Liczy się kasa

Na początek wziąłem książkę wydaną w zeszłym roku autorstwa Michaela Lewisa pod tytułem „Błyskotliwi Chłopcy: Rewolta na Wall Street” (Wydawnictwo Sonia Draga; w oryginale: „ Flash Boys: A Wall Street Revolt”). Bardzo lubię Lewisa, autora „Pokera Kłamców” (Liar’s Poker) czy „The Big Short” (Wielki Szort).  Możecie też kojarzyć „Moneyball: The Art Of Winning an Unfair Game”, która została zekranizowana, a główne role odtwarzali Brad Pitt (tak, ten ładny gość od Angeliny Jolie) oraz Jonah Hill (taaa, to ten misiek z „Wilka z Wall Street). W każdym bądź razie, jako były sprzedawca obligacji dla Salomon Brothers (co opisał w „Pokerze…”), Lewis ma niezwykły dar opisywania rzeczywistości Wall Street. W „Błyskotliwych Chłopcach” skupia się on na brokerach typu HFT (High Frequency Trading – handel wysokich częstotliwości) i opisuje ich przekręty. Książka zaczyna się od opisania, jak firma Spread Networks stawia kabel światłowodowy łączący różne giełdy w Stanach Zjednoczonych. Nowe połączenie ma przyspieszyć czas zawierania transakcji (przesyłu danych) z 17 do 13 milisekund (1 milisekunda to 1/1000 sekundy…). Tak tylko dla porównania: mrugnięcie okiem trwa 300-400 milisekund. Kosmos. I oto się rozchodzi brokerom typu HFT na Wall Street: o szybkość. Każda milisekunda jest ważna. Nie liczy się umiejętność poprawnej wyceny firmy, tylko kto będzie pierwszy.

Liczy się szybkość

Czemu? Według tego co Lewis przedstawia, firmy typu HFT wykorzystują tę szybkość aby zawierać transakcje przed transakcjami klientów instytucji finansowych. W cenie są programiści oraz inżynierowie, którzy potrafią przyspieszyć transakcję. Firmy handlu wysokiej częstotliwości mają dostęp do giełd typu „dark pool” (prywatne giełdy zarządzane przez wielkie firmy inwestycyjne typu Goldman Sachs czy Morgan Stanley), gdzie uzyskują informacje na temat zleceń klientów po to aby zawrzeć swoje transakcje tuż przed nimi (czyli tzw. front-running). Tutaj warto nadmienić, iż amerykańskie prawo zezwala na operowanie również prywatnym giełdom typu „dark pool”, nie tylko tym szeroko znanym jak NYSE czy NASDAQ. Na tego typu praktykach zarabiają brokerzy HFT oraz banki inwestycyjne (prowizja za zlecenia klientów oraz prowizja za udostępnianie firmom HFT danych ze swoich prywatnych giełd). Kto na tym traci? Fundusze inwestycyjne czy też fundusze emerytalne, które reprezentują rzesze inwestorów. W dalszej części książki poznajemy osoby, które postanawiają się przeciwstawić tym praktykom i stworzyć własną giełdę. Przewodniczy im Brad Katsuyama, były pracownik Royal Bank of Canada( RBC), który zbiera wokół siebie grupę osób myślącą podobnie do niego. Tworzą projekt, który powołują do życia w postaci giełdy Investor’s Exchange.

Oszuści?

Książka napisana jest w konwencji dziennikarskiego śledztwa i wniosek z niej płynący to, że firmy HFT, banki inwestycyjne oraz giełdy oszukują zwykłych inwestorów. Oczywiście, po ukazaniu się książki, przedstawiciele firm HFT zanegowały fakty w niej przedstawione. Co ciekawe, FBI wszczęła śledztwo, które zakończyło się nałożeniem kary w wysokości $4.5mln dolarów (śmieszna kwota w porównaniu z kwotami wymienionymi w książce) przez SEC (Securities and Exchange Commission, odpowiednik naszego KNF) na NYSE.

Warto czytać?

„Błyskotliwi Chłopcy” to wielki powrót do formy Michaela Lewisa. „Moneyball” oraz „Bumerang” były fajne, ale trochę przynudzały. „Chłopców…” przeczytałem w 2 dni (i to w trakcie tygodnia, gdy chodzę do roboty). To wciągająca książka pokazująca mechanizmy rządzące rynkami w USA. Przerażające mechanizmy. Autor w ciekawy sposób przedstawia zawiłe kwestie technologiczne, które odgrywają kluczową rolę w handlu wysokich częstotliwości. Z drugiej strony w żadnym miejscu nie słyszymy wypowiedzi reprezentanta firmy typu HFT. Jasne, któż by się przyznawał, bo przecież w negowanie nikt by nie uwierzył. Trochę mi jednak brakuje „spowiedzi” jakiegoś skruszonego tradera.

Niezależnie od tego czy wierzycie w machlojki opisane w książce czy nie, serdecznie polecam ten tytuł. Mimo, iż nie traktuje o Forexie, a o rynku akcyjnym, pokazuje bezwzględność Wall Street i pogoń za szybkością. Klient jest nieistotny, najważniejsze są zyski firmy. Z tego tytułu przecież wypłacane są, liczone w milionach (lub dziesiątkach milionów), premie. Po raz kolejny Michael Lewis  pokazuje, że Wall Street to bagno. Bagno, gdzie zarabia się miliony. „Błyskotliwi Chłopcy” to nie podręcznik dla traderów. Nie nauczycie się, jak zarabiać miliony, nie ruszając tyłka z kanapy. Jest to jednak świetna lektura, dzięki której może podziękujecie niebiosom, że GPW jest tak zacofana technologicznie. Tytuł ten polecam gorąco, tak jak wszystkie książki Michaela Lewisa (jeżeli nie przeczytaliście „Pokera Kłamców” lub „Wielkiego Szorta”, no to kurde, biegiem do księgarni!!!).

Raz na jakiś czas będę się starał wrzucać wam moje przemyślenia na temat książek, które czytam. Niezależnie czy polecam czy nie i tak zachęcam do czytania. Zawsze można komuś zaimponować oczytaniem!

Powyższy tekst mojego autorstwa pojawił się pierwotnie na: http://blog.xtb.pl/blyskotliwi-chlopcy-subiektywna-recenzja/

Podobała Ci się lektura? Poleć znajomym! Niech skorzystają!

Zapraszam też do czytania innych wpisów M&L, komentowania i udostępniania

Grafika: zdjęcie prywatne