Jak hojny jest twój szef?

Pewnie nie bardzo co? Zasuwacie 12 godzin na dobę, jesteście dostępni w weekendy a nadgodziny to nie żadne „nad” tylko po prostu robota. Pewnie, jeżeli jesteście dobrzy w tym co robicie, to swoją kasę zarabiacie. Pensja jest ok a za bonus roczny można poszaleć. Najczęściej jednak wasz szef lub właściciel firmy zarabia jeszcze więcej. Jest grupa ludzi, których to zadowala i czują się z tym dobrze. Inni jednak chcą czegoś więcej. No bo przecież pensja to kasa, która nam płacą za nasze umiejętności, te, które wykorzystujemy na co dzień. Premia (miesięczna, kwartalna czy roczna) to też nie żadne „bonus” bo przecież wyrobiliście „targety”. Jeżeli targety wyrobione, to wy zarobieni ale przede wszystkim firma zarobiona. Oczekujecie może więc czegoś ekstra? Dla niektórych będzie to uścisk dłoni prezesa. Dla innych, mail wysłany przez szefa do całej firmy, w którym to chwali twoje nieziemskie umiejętności („jesteś przykładem dla nas wszystkich”, „od ciebie inni mogą się uczyć”, „utożsamiasz wizję firmy” blablabla…). No ok., ale za pochwalne maile jeszcze nikt sobie nie zrobił zakupów. Domyślam się, że dla wielu z was otrzymanie jakiejkolwiek dodatkowej bonifikaty za waszą pracę to temat abstrakcyjny. Wyobraźcie sobie, że są szefowie (i właściciele firm), którzy w bardzo hojny sposób wynagradzają swoich długoterminowych pracowników dodatkowymi bonusami. Ostatnio natknąłem się na artykuł w wersji online magazynu Forbes.  Przedstawiono w nim najhojniejszych szefów na świecie. Polskich szefów w tym rankingu nie ma. Normalnie szok! Tak..to sarkazm. Jak widać z rankingu, pracowników można wynagradzać (a więc i motywować!) na różne sposoby. I tak, Li Jinyuan, prezes frimy Tiens, ufundował swoim pracownikom wakacje na Lazurowym Wybrzeżu. Wartość „prezentu” to ok. 8,5 tys. PLN. Mało? No to spójrzcie na Nezvata Aydina, właściciela spółki Yemeksepeti, który to przyznał premie (dodatkowe!) swoim pracownikom w wysokości ok. 932 tys. PLN. Jak dla mnie najfajniejsi są ci, którzy dają swoim pracownikom akcje spółek, w których pracują. Numero uno w zestawieniu czyli Jack Dorsey, prezes Twittera, przyznał swoim pracownikom akcje wartości ok. 200 tys. PLN. Co najlepsze, to były jego udziały! Czyli oddał część swojego pakietu wartego drobne 200 mln USD. Facet ma gest.

W Polsce wygląda to dość kiepsko. Jasne, są szefowie czy właściciele firm, którzy dbają o swoich pracowników. Nie słyszałem jednak jeszcze o takim, który miałby taki gest jak ci wymienieni w rankingu. To dziwne, bo przecież tego typu zachowania maksymalnie motywują pracowników. To najlepszy sposób na zdobycie ich lojalności a przede wszystkim zaufania na najbliższe lata. Jeżeli pracujecie w korpo, to pewnie jeszcze was takie szczęście nie spotkało. Pensja jest pewnie ok. (mogłaby być większa, a co), jest opieka medyczna, karta Multisport (albo inna) a kozacy mają miejsce parkingowe w garażu podziemnym (ja u siebie mam więc uważam się za kozaka!). Ale czasami fajnie tak dostać dodatkowego kopa. Powiem wam, że wycieczka na Malediwy jako nagroda średnio by mnie rajcowała. Fajna, ale to nie to. Dodatkowa premia? Pewnie, dodatkowa kasiora zawsze się przyda. Udziały w firmie – to chyba najfajniejsza sprawa bo czujesz, że jesteś częścią tego biznesu, w którym pracujesz. To co tworzysz, ma realne odzwierciedlenie w tym co później otrzymasz (zysk z akcji spółki). Ale to tylko takie moje zboczenie – lubię widzieć efekty swojej pracy.

A jak wy macie? Jestem ciekaw czy w ogóle kiedykolwiek potraktowano Was tak jak pracowników firm z rankingu? I jak było? Opowiedzcie bo to cholernie ciekawe. Jeżeli nie mieliście takich doświadczeń (pewnie większość, co?), to jaki dodatkowy bonus od szefa by was zmotywował? Wcale to nie musi być kasa lub udziały w firmie. Może szkolenia, które wam firma opłaci? Klepnięcie w plecy przy wszystkich i tekst szefa „stary/stara, bez ciebie ta firma byłaby w ciemnej dupie”? Piszcie co wam tam po głowie chodzi.

 

Grafika: freeimages.com/Arjun Kartha