Inwestycja zwana małżeństwem

Każdy chciałby żyć w szczęśliwym, a najlepiej w idealnym związku. Nie każdemu się udaje. W 2013 roku w Polsce liczba rozwodów stanowiła 36,4% nowozawartych małżeństw. W dużych miastach odsetek ten sięgał około 50%. Tym negatywnym wstępem otwieram temat dotyczący budowania zdrowych relacji w związku – relacji, które mają szansę przetrwać próbę czasu i kryzysów w dzisiejszym świecie pokus wszelakich.

Partner in crime
Wybierając partnera chcąc nie chcąc patrzymy przez pryzmat kategorii typu zgrabna/przystojny, zalotnie miła/szarmancko męski, z grubym portfelem lub przynajmniej z potencjałem świetlanej kariery. Pojawia się książę na białym rumaku lub kopciuszek o idealnym usposobieniu. Strzała amora z impetem wbija się w Twoją pierś i zaczyna drążyć ciało. Strzała amora jak każda inna broń może mieć wyjątkowo bolesne efekty.
Wybierając osobę, z którą masz spędzić życie, wybieraj tak, żebyś mógł to życie spędzić mniej więcej tak jak lubisz. Mówi się, że wspólników do spółki należy niemal strategicznie wybierać, szukać z nimi kompromisów, rozsądnych rozwiązań i unikać konfliktów. Niezbyt często słyszymy takie sformułowania w perspektywie wyboru partnera. Już nie mówiąc o konfliktach, które zamiast gasić, jeszcze bardziej wzniecamy. A szkoda. Bo związek to nic innego jak pewnego szczególnego rodzaju spółka, która winna trwać po wsze czasy.
Deklarując wolę spędzenia życia razem umniejszamy część przywar partnera. Ba! Najczęściej w ogóle nie zwracamy na nie uwagi patrząc jedynie na pozytywy. A szkoda. Dlaczego? Nie tylko dlatego, że w miarę upływu czasu te przywary zaczną irytować Cię nieco bardziej. Wybór partnera to przede wszystkim wybór osoby, z którą spędzisz dziesiątki tysięcy godzin i podejmiesz tysiące wyzwań. Brzmi absurdalnie? Zróbmy roboczą estymację. Bierzesz ślub mając powiedzmy 30 lat, dożywasz szczęśliwej starości ze swoją drugą połówką, dajmy na to 90 lat. 60 lat małżeństwa, to około 100 wspólnych urlopów, jakieś 90.000 wspólnie spędzonych godzin zakładając wspólne 4 godziny dziennie (!), w zależności od waszej gadatliwości minimum 180.000 potrąconych w rozmowie wątków itp itd. Jeśli chcesz przetrwać te wyzwania, wybierz partnera, z którym jesteś gotów je podjąć!

Egoizm ujarzmiony
Związek nie powinien wiązać się z całkowitym poświęceniem drugiej osobie – bez względu na to jak mocno ją kochasz. Chcąc stworzyć zdrową relację, która zniesie wiele, zadbaj przede wszystkim o siebie. Egoizm? Tak, ale to odmiana lepszej kategorii. Jeśli będziesz czuć się komfortowo, będziesz inwestować w związek pozytywne uczucia przez cały okres jego trwania. Pamiętaj, że potencjalnie to jest spółka na całe życie. Jesteś gotów je przeżyć w sposób, którego nie lubisz? Albo taki, który Cię uwiera? Nawet jeśli dopuszczasz tę opcję z wielkiej miłości, która w Tobie dziś płonie, weź pod uwagę że jesteś tylko człowiekiem, a ludzie mają to do siebie że tracą cierpliwość. Zadbaj o to, żeby jej nie stracić. Oczywiście nie znaczy to, że masz założyć klapy z filtrem egoizmu na oczy. Zdrowy związek to taki, w którym dbasz o swoją kondycję psychiczną nie godząc przy tym w kondycję Twojego partnera. On w końcu też ma swoje pokłady cierpliwości i chce żyć w sposób przyjemny.

Kto co lubi
Udany związek nie musi oznaczać czasu nieustannie spędzanego razem. Nie musicie mieć listy wspólnych hobby. Dobrze jest pielęgnować odmienne zainteresowania. Dzięki temu wprowadzacie koloryt w dyskusje i dajecie sobie szczyptę niezależności. Oczywiście na pewnych płaszczyznach wspólne zainteresowania się przydają. Dajmy przykład preferencji wakacyjnych – te powinny być mniej więcej zsynchronizowane. Jeśli nie są, to wybierajcie takie wyjazdy, w których każde z was znajdzie szczyptę przyjemności – dzisiaj ja, jutro Ty. My na przykład uwielbiamy narty, więc wakacje zimowe to dla nas nie problem. Gorzej z letnimi – tu pracujemy nad kompromisami.

Chwile wolności
Nie budujcie więzienia. Dawajcie sobie chwile odpoczynku, spróbujcie stęsknić się za sobą. Może to być wieczór jednego z was poza domem, może być kilka dni. Ja od pewnego czasu kultywuję kilkudniowe wypady na wyjazdy z przyjaciółką – trochę sportu, spora porcja lenistwa, uderzeniowa dawka SPA. Raz spróbowałam wyciągnąć na taki wyjazd mojego męża zamiast przyjaciółki. Więcej nie spróbuję 🙂 Zresztą i tak by się nie zgodził. Nie pojmuje jak można lubić takie wyjazdy, ale rozumie że ja je lubię i przystaje na taki mój reset. Ja wracam jak nowo narodzona, z wielkim uczuciem do niego i z ogromną energią do dzieci.
Drogie Panie, Drodzy Panowie – reset jest każdemu potrzebny. Należy odpocząć od partnera, dzieci, pracy i codzienności. Wtedy wraca apetyt na tę obłędną mieszankę. Nauczcie się rozmawiać o tym jakiego wentyla potrzebujecie i zgadzajcie się na swoje indywidualne plany. Mam zastępy koleżanek, które zazdrośnie patrzą na moje babskie wypady. Panowie Mężowie – dlaczego one nie mogą zrobić tego co lubią? Dlaczego nieszczęśliwe kiszą się w domach? Kiedyś wybuchną – być może będzie odrobinę za późno. I vice versa – Drogie Żony zadbajcie o jakość resetu swoich Książąt, a i wam przyjemności godne Księżnej będą dane.

Upominkowe przypominanie
Kupuj prezenty! Nie zasypuj nieustannie nimi drugiej połówki, żeby mogły być miłym zaskoczeniem. Świętuj natomiast każdą okazję, która powinna być świętowana. Urodziny, imieniny, Boże Narodzenie, amerykańskie walentynki, komunistyczny Dzień Kobiet, rocznica ślubu etc. Być może uważasz te okazje za zbędne, być może Twoja druga połówka tak nie uważa. Dowiedz się i dbaj, żeby te oczekiwania nie wisiały w niebycie. To nic dobrego nie wróży.
Inna sprawa – co w tym darze przekazujesz. Czy to na pewno jest rzecz, która ma szansę się spodobać? Nie wiesz co ma szansę się spodobać??!! To tylko świadczy, że nie komunikujesz się odpowiednio – powinieneś wiedzieć o preferencjach Twojego wspólnika na życie! Podpytaj, poproś o kilka linków z pomysłami. Będzie Ci łatwiej, a i element zaskoczenia prezentem nadal pozostanie.

Szczery wytrych
Silnikiem 4×4 dla związku jest szczerość. Przestań bawić się w gierki, intrygi, humory. Po pierwsze szkoda na to czasu, życia i energii. Po drugie wytrwale trenując pokerowe zagrywki, utrudniasz sobie pracę nad efektywną komunikacją. Twój partner to wspólnik, z którym powinieneś codziennie trenować umiejętność wymiany myśli, dyskutować problemy, podejmować wyzwania. Im większe jest tempo życia zawodowego i prywatnego, które prowadzicie, tym bardziej efektywna powinna być ta komunikacja. Nie ma tu czasu na gierki, bo rzeczywistość wam ucieknie. Jak nauczyć się rozmawiać? To temat na kolejny poemat. W dużym skrócie – zacznij trenować swoją szczerość, mów otwarcie o swoich potrzebach i problemach, pytaj partnera o jego potrzeby, drąż umiejętnie jego problemy jeśli widzisz, że jakieś są. Wszystkie te wysiłki dopraw dużą szczyptą spokoju. Spróbuj skoncentrować się na temacie, który omawiacie, a nie na emocjach, które niejednokrotnie będą Tobą targać.

Małe inwestycje
Jedną z najlepszych inwestycji w zdrowy związek są dzieci. Oczywiście dzieci nie są gwarancją sukcesu, tak jak żadna inwestycja nie ma gwarancji powodzenia. Małżeństwa z dziećmi też się rozstają. Jednak dla związku o rozsądnych fundamentach, dzieci mają szansę stać się spoiwem, które uświadamia sens dbania o relację z partnerem, zabiegania o jakość związku i solidność komunikacji. Pamiętaj, że to wasza wspólna inwestycja, najpewniej ta najważniejsza. Tu potrzeba komunikacji i złotej strategii. Bez woli dbania o interes tak swój jak i drugiej strony, nikłe masz szanse na powodzenie. Zacznij trening już teraz.

To co najważniejsze
Uważasz, że Twój partner/partnerka ma wady? Uważasz, że są tak irytujące, że już gorzej się nie da? Doceń to co masz i ciesz się każdą chwilą. Nad wadami można pracować tak po stronie Twojej tolerancji jak i po stronie Twojego wadliwego partnera. To co wkurza na codzień, można na ogół zmienić. Weź byka za rogi i zmieniaj. Potraktuj jak wyzwanie i krok po kroku przemodeluj to co można, a wszystko inne zaakceptuj. Pamiętaj, wszystkie wady nikną rach-ciach w obliczu tragedii, nieuleczalnej choroby, śmierci. Czy naprawdę sądzisz, że warto strzępić nerwy na bzdety? Powiesz – łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. O tak! Zgadzam się. Nadal sama mam w zwyczaju burczeć widząc porozrzucane rzeczy, które powinny leżeć na przeznaczonym dla nich miejscu. Pedant już tak ma. Ważne, aby w porę tę irytację złapać i okiełznać. Tak będzie ze wszystkimi bzdetami, które zaśmiecają Ci życie i spuszczone ze smyczy doprowadzają do kryzysu w związku.

Jak Ci nie pasuje, to …
Ludzie nadwyraz łatwo rezygnują dziś z małżeństwa, lekką ręką przekreślają partnera i relację, nad którą pracowali 10, 15, a może 20 lat. Podejmując decyzję o ewakuacji ze związku lub ją rozważając, planuj odrazu rzeczywistość, w której będziesz sam. Sam z problemami, wyzwaniami, niepokojami. Być może sam z dzieciakami, które będziesz wychowywać dzieląc się nimi z ex. Jesteś gotów na tę samotność? Na DZIELENIE się dzieciakami??!! Na ryzyko zachorowania, utraty pracy czy innych zawirowań, które większość z nas na którymś etapie życia doświadczy? Powiesz, że można znaleźć sobie lepszego partnera. Można. Ale to inwestycja od nowa, od zera, taka której nie znasz i nie poznasz dopóki się w nią po uszy nie zaangażujesz. Może będzie to strzał w dziesiątkę. Może nie. Może będzie to związek patchworkowy, z dziećmi Twoimi i dziećmi Twojego nowego partnera. Taka inwestycja to dopiero wyzwanie! Tak z psychicznego jak i z finansowego punktu widzenia.

Rozstania i rozwody były i będą. W niektórych przypadkach są nieuniknione i nie ma co z tym dyskutować. W innych jednak są fanaberią, którą ludzie podejmują niemal tak pochopnie jak pochopnie kupują ubrania, bo te dobrze leżą w wyszczuplającym lustrze przymierzalni. Związek to przedsiębiorstwo o największej wadze. To spółka, gdzie wspólnika trzeba bardzo rozsądnie wybrać i stale dbać o tę relację. To w końcu inwestycja, którą należy tak prowadzić, aby przynosiła satysfakcję w życiu. I nie chodzi o bylejakość, ale o tę diamentową jakość. Powodzenia!

Podobała Ci się lektura? Poleć znajomym! Niech skorzystają!
Czytaj też inne artykuły M&L, komentuj i udostępniaj. Będzie mi niezmiernie miło.
Pozdrawiam,
I