I ty zostań trenerem..swoich inwestycji!

Skończyły się eliminacje do Mistrzostw Europy w piłce nożnej i w kraju euforia. Mamy awans do finałów we Francji więc się cieszymy! Jeszcze Robert Lewandowski robi za gwiazdę światowego formatu…po prostu szaleństwo. Najgorzej to miał chyba trener kadry, Adam Nawałka. Musiał tłumaczyć się narodowi z każdej decyzji jaką podjął. Przecież w Polsce wszyscy jesteśmy ekspertami od piłki nożnej (pewnie, sam bym te kadrę lepiej poprowadziłJ. Akurat bycie trenerem zespołu sportowego jest świetną analogią do zarządzania swoimi inwestycjami. Uuuuuu, zarządzanie inwestycjami! Brzmi grubo. Zajmują się tym przecież eksperci, doradcy inwestycyjni. Wbrew pozorom jednak, zarządzanie portfelem, ma wiele wspólnego z zarządzaniem zespołu sportowego. I jak nie podać wam lepszego przykładu niż bycie trenerem kadry sportu, na którym wszyscy się znamy!

Postaram się wam przedstawić w prostu sposób zarządzanie swoimi inwestycjami metodą „na trenera”. Tak jak Adam Nawałka, podejdź do swoich inwestycji na sportowo. Przygotuj „zespół” (inwestycje) do wyjścia na „boisko” (rynek). Ustal skład i strategię na „mecz”. Brzmi absurdalnie co? Zobaczycie, że to wcale nie taki głupi pomysł. Jak więc się za to zabrać? Poniżej przedstawiam wam zabawę w trenera wraz z konserwatywną alokacją środków na poszczególne elementy „składu” waszej kadry narodowejJ

Obóz przygotowawczy – kadra Polski zbiera się na kilka dni przed meczem, w trakcie którego ćwiczy różne warianty taktyczne, zgrywa się, przygotowuje do meczu. Obozem przygotowawczym są również dla zawodników zajęcia w klubach, które reprezentują. Tam ćwiczą nad techniką i przygotowaniem fizycznym. W trakcie obozu ćwiczy się warianty ofensywne jak i defensywne. Ustala się, którzy gracze są w formie i znajdą się w składzie na mecz, a którzy nie. Bardzo podobnie jest z naszymi inwestycjami. Zanim rozpoczniemy, również musimy ustalić nasze cele inwestycyjne, strategię, dzięki której osiągniemy te cele oraz metody ich osiągnięcia. Przemyślimy, jak duże (czy małe) środki zainwestujemy, gdzie je zainwestujemy i na jaki termin. Ogólnie rzec biorąc, musimy przygotować nasz plan działania. Nie robicie tego? Kurde, zacznijcie. Inwestowanie bez jakiegokolwiek planu to jak próba poderwania dziewczyny w barze na najnowszy model skarpet termicznych. Raczej się nie uda (no chyba, że to jakieś mega bajeranckie skarpety…).

Bramkarz – facet, który broni dostępu do bramki i ma za zadanie nie wpuszczenie żadnego gola. Na tę pozycję wybieramy gościa, który regularnie grywa w swoim klubie (jest ograny), ma doświadczenie i któremu zawodnicy ufają. Takie facet w bramce powoduje, że drużyna czuje się pewnie. W swoich inwestycjach na bramce postaw pewniaki – lokaty i inne instrumenty rynku pieniężnego. Ryzyko tego typu inwestycji jest prawie zerowe ale też i zysk nie będzie urywał tyłka. Jednak najważniejszą rolą „bramkarza” jest zapewnienie spokoju z tyłu. Lokaty ci ten spokój zapewnią. Dla konserwatywnego inwestora, alokacja ok. 20% portfela inwestycyjnego powinna być zainwestowana właśnie w tego typu instrumenty finansowe. Dają one bezpieczeństwo i płynność finansową (potrzebujesz kasiory na niezaplanowane wydatki? No to masz!). Tak wiem, obecnie mamy w Polsce niskie stopy procentowe więc i oprocentowanie lokat to rozbój w biały dzień. Ale jak wspomniałem, po pierwsze bronimy wyniku, a po drugie zapewniamy sobie gotówkę.

Obrona – w kadrze Polski dowodzi nią Kamil Glik. W piłce nożnej bardzo ważna formacja. Bardzo często w szatni piłkarskiej słyszy się, że „wychodzimy na mecz i gramy na zero z tyłu”. Czyli, że obrona jest najważniejsza. Nie tracimy gola a dopiero później myślimy nad tym jak zdobyć tego zwycięskiego. Ty również znajdź swojego Glika wśród instrumentów inwestycyjnych. Najlepiej nadają się do tego różnego rodzaje obligacje – najlepiej państwowe (tam gdzie niższe stopy procentowe wyższe tam wyższa rentowność wraz z ryzykiem) ale też i obligacje korporacyjne (w Polsce jeszcze nie tak popularne jak na zachodzie ale jednak dostępne). Obligacje to instrument finansowy, który wypłaca nam stałą kwotę (w postaci tzw. Kuponu) co sześć lub dwanaście miesięcy. Do tego mamy gwarancję (z tymi obligacjami o najwyższym ratingu kredytowym), że za ileś lat (zazwyczaj 3,5, 10 lub 20 lat) dostaniemy powrotem nominał, za która ją kupiliśmy. Bierz je więc do portfela i nie marudź. Konserwatywny inwestor powinien mieć w obligacjach ok. 30%-40% swojego portfela inwestycyjnego. Mała uwaga: w obronie mogą grać tzw. akcje defensywne czyli akcje spółek, które w trakcie dekoniunktury na rynku (fajne, prasowe powiedzonko na fakt, że wszystko się wali) utrzymują swoją wartość lub nawet rosną (są to akcje spółek zazwyczaj opornych na krachy w branżach takich jak energetyka czy dobra konsumpcyjne. Nawet w trakcie kryzysu musimy przecież zapłacić rachunek za prąd czy kupić chleb)

Pomocnicy– pomocnicy harują zarówno w obronie jak i w ataku. Rozgrywają piłkę do napastników oraz oskrzydlają akcje ofensywne. Często ta formacja decyduje o wyniku meczu (no chyba, że ma się takiego Lewandowskiego w kadrze…). W portfelu inwestycyjnym rolę pomocników mogą pełnić akcje spółek polskich bądź zagranicznych. Jasne, akcje są instrumentami ryzykownymi ale bardziej w krótkim terminie. W długim terminie (10 i więcej lat) mogą przynieść stopę zwrotu rzędu 7%-8% lub większą. Zresztą akcje powinny być składową portfela inwestycyjnego każdego obywatela. Sorry, takie moje zdanie. Jaki procent portfela zainwestować w akcje? No cóż, dla konserwatysty to ok. 20%-30%. Ale mała uwaga: wszystko zależy od waszego wieku!!! Podstawowa teoria alokacji portfela mówi, że procent, który powinny stanowić akcje wynosi = 100% – wiek. Dla przykładu: osoba 30-o letnia, powinna zainwestować 70% swoich środków w akcje. Wynika to z faktu, iż jest jeszcze młoda a akcje to instrument długo terminowy. Ale o tym w kolejnych wpisach.

Atak – Robert Lewandowski! Ta formacja ma strzelać gole i już. Co tu uznać za Lewandowskiego wśród możliwości inwestycyjnych? Inwestycje alternatywne. Mówię tu o nieruchomościach, surowcach, private equity czy rynku forex. Niewiele jest Dryżyn piłkarskich na świecie, które skupiają się tylko na ataku. Jasne, można taką strategię przyjąć ale można nadziać się na kontry i stracić kilka goli. Dlatego też, w swoich ofensywnych działaniach bądź ostrożny. Pamiętaj, że większość tego typu inwestycji wiąże się z ich lewarowaniem (dźwignia finansowa to kapitalna sprawa – inwestujesz tylko część kapitału z nominału transakcji więc i zyski mogą być spore. Ryzyko jest jednak wprost proporcjonalne do zysku). Jednak gdy tylko skupisz się na obronie, możesz nie wygrać meczu. Stąd musisz uwzględnić tego typu instrumenty w swoim planie inwestycyjnym. Jaką część portfela załadować w tego typu instrumenty. Konserwatysta wrzuci ok. 10%-20% swoich środków.

Zmiany – w trakcie meczy trener dokonuje zmian na niektórych pozycjach. Ty też obserwując jak sobie radzi twój portfel powinieneś reagować na sytuację na boisku. Która formacje radzi sobie dobrze a które źle? W której dokonam zmian? Jak idzie coś nie tak, nie czekaj na oklaski. Działaj i dokonuj zmian tak aby twój portfel miał szansę zwyciężyć!

Trener, dyrektor sportowy – trener od początku byłeś ty ale czy zarząd klubu cię nie zwolni. Jakie osiągasz wyniki? Jeżeli nie najlepsze, może wart zastanowić się nad zmianą trenera bądź zatrudnić dyrektora sportowego? Są ludzie na rynku, którzy zawodowo zajmują się zarządzaniem portfelami inwestycyjnymi. Oczywiście, musisz przeprowadzić sumienną analizę, który z nich nadaje się do poprowadzenia twojej drużyny do zwycięstwa.

Praca zespołowa – banał, ale jakże ważny. Można mieć i Lewandowsiego, Messiego i Cristiano Ronaldo w jednej drużynie ale jeżeli nie będą umieli ze sobą współpracować, to nic nie osiągną. Nawet będą sobie przeszkadzać. Upewnij się, że twoje inwestycje są zdywersyfikowane i że nie wrzuciłeś wszystkich jajców do jednego koszyka (czyli, że nie inwestujesz na podobnych rynkach jednocześnie).

Uf, mam nadzieję, że zrozumiałeś moje intencje porównania pracy trenera piłkarskiego do pracy zarządzającego portfelem. Podobieństwa są widoczne. To jak, kiedy grasz swój pierwszy mecz?

 

Grafika: FreeImages.com/Marcin Rolicki