Inwestycje oparte o wartości religijne…naprawdę?

Każdy z nas kieruje się w życiu różnymi wartościami. Dla niektórych najważniejsza będzie wiara, dla innych rodzina a jeszcze dla innych pieniądz. W to co wierzymy i czym się kierujemy kształtuje nas jako człowieka i powoduje wybory, których dokonujemy. Nasza filozofia życiowa pcha nas dalej, jest naszym motorem napędowym..sorry, chyba za daleko zabrnąłem. To wszystko ważne sprawy ale to taki krótki wstępik do tego wpisu. Natchnął mnie do niego artykuł na blogu Enterprising Investor pt. „Winning Over Clients and Employees with Value-Based Investing” przez Ed’a McCarthy’ego. Autor opisuje firmy inwestycyjne operujące w Stanach Zjednoczonych. Skupia się jednak na firmac, które kierują się pewnymi wartościami. Tymi wartościami kierują się również pracownicy tychże firm oraz inwestorzy powierzający im swoje środki. Wiedzieliście, że w USA jest fundusz inwestycyjny, który nazywa się Ave Maria Mutual Funds? Wyobraźcie sobie, że w skład rady doradczej tego funduszu wchodzą tylko Katolicy oraz kardynał. Fundusz ten nie inwestuje w spółki, których działalność narusza zasady Kościoła Katolickiego (kliniki oferujące aborcję, embriony do zapłodnień in vitro czy zajmujące się dystrybucją pornografii). Powoduje to, iż z indeksu Russell 3000 (3000 największych spółek amerykańskich) odpada około 150 firm jako inwestycje. Jedziemy dalej, tym razem o funduszach, których główną misją jest przestrzeganie Muzułmańskiego prawa Sharia. Takie firmy inwestycyjne jak Saturna Capital czy ShariaPortfolio nie inwestują w spółki naruszające prawa Islamu czyli produkcja i sprzedaż alkoholu, pornografii, wieprzowiny lub też są zbyt mocno zlewarowane. Co ciekawe, jak mówi Naushad Virji z ShariaPortfolio, „to nie sprawa religii. Zasady działania funduszu leżą u podstaw religijnych ale ok. 75% inwestorów to nie Muzułmanie. To nie jest kwestia tylko religii. To świetna opcja dywersyfikacji inwestycji przeciwko dźwigni finansowej”. Jak widzimy, liczą się wartości, którymi kierują się założyciele firmy oraz klienci. Teraz zrobi się jednak ciekawie. W naszym kraju to temat kontrowersyjny ale co mi tam. Bardzo ciekawą firmą inwestycyjną jest Christopher Street Financial. Co w niej ciekawego? Jej właścicielka oraz prezes, Jennifer Hatch, deklaruje, że jest aktywistką oraz dobroczyńcą społeczności LGBT (lesbian, gay, bisexual and transgender czyli lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych). Ich hasło marketingowe? Kapitalne! Oto ono: Gay Money, Straight Advice! (w tym przypadku słowo „straight” oznacza osobę heteroseksualną).

A artykule wymienionych jest więcej firm inwestycyjnych kierujących się różnymi wartościami. Zachęcam więc do przeczytania go w całości. Zastanawiam się jednak, jak to wygląda w Europie. W naszej konserwatywnej Europie. Pal licho Europę. Jak to wygląda w Polsce? Nie wygląda chyba co? Oczywiście, są firmy, które kierują się wartościami ale to najczęściej bełkot albo „że chronimy środowisko” albo, że „zapewniamy najlepsze warunki naszym pracownikom”. Tymi wyższymi wartościami nikt się nie chwali. Ale czy jest się czemu dziwić? Wyobrażacie sobie fundusz inwestycyjny nazwany Jezus TFI? Nie jest moim zamiarem urażenie uczuć religijnych żadnego z was, ale czy w Polsce by się to przyjęło? Abstrahując od nazwy i od wartości, którymi kierowałyby się firmy (a nie właściciele firm bo wiem, że niektórzy jawnie w wywiadach opowiadają o swoich wartościach, głównie religijnych), nie ma chyba u nas takich możliwości inwestycyjnych. Weźmy na tapetę fundusz chrześcijański. W jakie spółki z GPW nie mógłby inwestować? Na warszawskim parkiecie nie ma aż tak wielu firm tytoniowych, farmaceutycznych czy pornograficznych. Więc nawet jeżeli taka firma inwestycyjna by powstała, to na GPW miałaby raczej małe pole do popisu.

Tego typu firmy również zatrudniają pracowników pod kątem wartości, którymi się kierują. Klienci mają więc pewność, że rozmawiają z ludźmi o podobnej wizji świata. Myślicie, że w Polsce by to przeszło? Zatrudnilibyście się w firmie, która takie wartości rozgłasza wszem i wobec?

Powiem wam, że mam spore wątpliwości co do tego typu biznesu w Polsce. Nie ma wystarczającej liczby inwestycji, które by spełniały „wartości” tego typu firm. Do tego, myślicie, że geje lub chrześcijanie by w taki sposób okazywali swoje przekonania? Na zachodzie nie ma z tym problemu. W Polsce jednak byłoby inaczej. Dla wielu z nas najważniejszą wartością jest pieniądz i mamy gdzieś w co wierzymy jeżeli kasa się zgadza.

A wy co myślicie? Włożylibyście kasę w taki fundusz? Czy może uznalibyście, że robią to gdyż to świetny marketing i okazja żeby napisali o nich w mediach?

 

Grafika: freeimages.com/Roger Kirby