Dzieci a kariera

Czy to dobry czas na pierwsze? Na drugie dziecko? Jak to wpłynie na Twoją karierę? Jak na czas prywatny? Jak to przyjmie Twój szef? A co jeśli masz w planach zmianę pracy?

Te i wiele podobnych pytań prędzej czy później zadaje sobie większość kobiet. Odpowiedź na wszystkie jest jedna – NIE ma odpowiedniego czasu na dziecko. Bez względu na rozwój Twojej kariery, charakter pracy, charakter szefa, ilość projektów, które prowadzisz i wiele innych czynników – nigdy nie ma i nie będzie odpowiedniego czasu. Co nie znaczy, że należy rezygnować z tej jakże sporej przyjemności, z tego treningu własnych sił i z tej słusznej inwestycji w Twoją przyszłość.
Jak pogodzić pracę z rolą rodzica? Piszę tu z premedytacją – rodzica, a nie Mamy, bo ku radości dzisiejszych brzdąców Tata coraz częściej aktywnie udziela się w swojej roli, a co za tym idzie coraz częściej ma też powyższe problemy. W dużej części tego artykułu skupię się jednak na płci pięknej, bo to ta odbębnia choćby ciążę, a potem macierzyński, karmienia i inne historie, które jednak utrudniają jej życie nieco bardziej.

Tykająca bomba?
Dziecko to już produkt wtórny, efekt kilku miesięcy mozolnej hodowli. Kobiety często boją się nawet etapu ciąży i jej wpływu na życie zawodowe. Większość z nas ma przeświadczenie, że już sama ciąża to koniec pracy. Taką mądrością karmią nas media, rodzina, znajomi, a nad wyraz często również i lekarz prowadzący. Ile to razy podczas wizyt słyszałam – “To co, zwolnienie?”, na co włosy stawały mi dęba, bo patrzę na tego typu pytanie również z pozycji szefa. Samopoczucie w ciąży jest efektem kilku istotnych czynników. Oczywiście stan zdrowia i stan ciąży są nadrzędne, ale w dużej mierze samopoczucie bierze się poprostu z głowy. Im bardziej pozytywnie myślisz i im mniej koncentrujesz się na ciąży, tym lepiej funkcjonujesz. Im więcej masz na głowie, tym mniej myślisz czy jest Ci źle czy dobrze, czy boli Cię tu czy tam, czy może Cię mdli albo czy masz te przedziwne skłonności smakowe, które przecież “zawsze” się w ciąży ma. Bądź więc aktywna, pracuj jak dawniej, żyj rozsądnie, dbaj o siebie, ale nie zwalniaj. O ile dobrze optymalizujesz tę sytuację, będziesz w stanie działać do samego końca. A już pod koniec to inni będąc wyganiać Cię zza biurka pełni strachu, żeby przypadkiem “to” nie wydarzyło się w ich obecności.

Macierzyński nie dla wszystkich
W naszym społeczeństwie wciąż panuje przekonanie, że każda mama musi być tą Matką Polką. Kobietom często nie przechodzi przez myśl, że można być z niemowlakiem krótko. Decydujemy się z impetem na kilkumiesięczny lub nawet dłuższy macierzyński nie znając tego oceanu bezkresnych nowości, które niewiele mają wspólnego z ekscytującymi doświadczeniami. Chylę czoło mamom, które są z dziećmi rok lub dłużej. Biję pokłony ich cierpliwości i wytrwałości. Żeby Twój macierzyński był szczęśliwy, powinnaś być wewnętrznie pewna, że chcesz tej przerwy od życia zawodowego. Szczególnie jeśli dotychczas było ono intensywne i pełne intelektualnych wyzwań. Ja nie wytrwałam zbyt długo w domu i nie sądzę, aby moje dzieci na tym specjalnie ucierpiały. Myślę, że ucierpiałyby zdecydowanie bardziej, gdybym sfrustrowana zarządzała zmianą pieluch i gotowaniem dań zamiast sprzedażą, marketingiem i biznesem. Wprowadzanie pokarmów trzymesięcznemu dziecku nigdy specjalnie mnie nie bawiło, zdecydowanie bardziej wolałam rzucić się w wir pracy w ciągu dnia, a te kilka godzin po południu z niezrównaną energią poświęcić na obserwowanie malucha, który zyskał mamę pełną miłości z zerowym poziomem frustracji. Dzięki temu nie miałam również stresu przed powrotem do pracy, bo w gruncie rzeczy jej wcale nie opuściłam. Jeśli bierzesz 2-3 tygodnie urlopu i wracasz po nich do biura z poczuciem niepewności nie wiedząc co Cię tam czeka, pomyśl jak ten strach może wzrosnąć po rocznym urlopie! Zastanów się czego wewnętrznie potrzebujesz, czy rzeczywiście chcesz być w domu i brać tę atmosferę pełnymi garściami akceptując zmęczenie, irytację i ciężką pracę 24h na dobę czy jednak wrócić do pracy i utrzymać balans pomiedzy tymi dwiema skrajnie różnymi rzeczywistościami.

Niania do pokochania
Decydujesz się na powrót do życia biurowego? Trzeba znaleźć opiekę dla młodego królewicza tudzież królewny. I tu pojawia się dylemat, bo przecież nikt nie jest na tyle dobry, aby zająć się Twoim wyjątkowym dzieckiem lepiej niż Ty. I tu znów musisz podejść do sytuacji bez nadmiernych emocji. Instytucja babć jest nieoceniona. Jeśli masz pomoc mamy, teściowej czy jakiejś cioci, to świetnie! Aczkolwiek w zależnosci od przypadku, czasem pewnie powiesz, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach. Niania jest świetnym rozwiązaniem o ile podejdziesz do niego z rozsądkiem. Nową nianię musisz poznać, dogadać się z nią i jeśli stwierdzisz, że jest w porządku, nader warto jej zaufać. Szczególnie jeśli sama wychowała swoje dzieci, być może też wnuki, a Ty dopiero testujesz ten nieznany teren. Niania może dać Ci świetne rady, często ma lepsze podejście do dziecka niż Ty, bo traktuje je zupełnie inaczej, pokazuje świat bez matczynej nadwrażliwości, daje maluchowi odwagę testowania nowych nieodkrytych doświadczeń. Podstawą dobrych relacji z nianią jest wzajemne zaufanie i wolność, którą jej pozostawisz. W kwestii czasu wolnego, żywienia, snu malucha i innych aktywności podejmowanych, gdy nie ma Cię w domu. I pamiętaj, czasem najlepsza niania jest tuż na wyciągnięcie ręki, wystarczy się poprostu dobrze rozejrzeć, trochę popytać, pomyśleć kreatywnie kto by się nadał. Zaraz pewnie się zastanowisz – to przecież kosztuje. Rzeczywiście kosztuje, w przeciwieństwie do babci czy publicznego żłobka. Ale to zawsze jakaś inwestycja, którą czasem poprostu warto podjąć.

Siła w rodzinie
Wróćmy jednak do bliskich. Siła nas samych tkwi niezmiennie w rodzinie i warto tę rodzinę prosić o pomoc. Często masz dylemat czy zapytać czy nie, bo może nie będą chętni albo nie mają czasu. Jak nie mają czasu, poprostu Ci to powiedzą. W większości przypadków okaże się jednak, że z radością pomogą, a Ty obronną ręką wyjdziesz z opałów gdy dziecko po raz n-ty jest chore, podczas gdy w pracy czeka istotny projekt. Notabene jeśli decydujesz się na posłanie dziecka do żłobka czy przedszkola, odrazu zaplanuj sobie backup w razie przeziębień. Będzie ich mnóstwo, zdziwisz się jak wiele. Natomiast praca w biurze sama się nie zrobi, szef nie lubi zespołu pojawiającego się w kratkę (zresztą nie ma się co temu dziwić), a Ty oczami też zapewne nie lubisz świecić. Dobrze planuj, przewiduj plan B, nawet C – życie będzie łatwiejsze.

Matka zarządzająca
Planowanie to istotna część karierowo-matczynego życia. Jeśli chcesz godzić sferę prywatną z zawodową bez specjalnych problemów, naucz się planować i do perfekcji opanuj oszczędzanie czasu. Najważniejsze jest planować tę ważną alternatywną pomoc gdy dziecko chore. Istotne jest również ograniczanie wszystkich czasochłonnych czynności, które dasz radę ograniczyć. Zakupy? Większość możesz zrobić online, po co tracić czas na markety, nie mówiąc o nadmiarze wydanych pieniędzy. Trening? Nie musisz chadzać na siłownię, to 1,5-2 godziny. Równie dobrze możesz ćwiczyć w domu lub zacząć biegać. Potrzebujesz zaledwie 30 minut, a pozostałą godzinę spędzisz z bliskimi. Spisz sobie listę czynności, które podejmujesz codziennie i zobacz gdzie możesz zaoszczędzić czas. Zdziwisz się jak dużo życia przepływa Ci między palcami.

Matka niedoskonała
Decydując się na łączenie macierzyństwa z karierą świadomie zdecyduj już na wstępie, że nie będziesz prawdopodobnie ideałem mamy, jaki chcieliby widzieć w Tobie ludzie Cię otaczający. Stereotyp Matki Polski jest nadal mocno zakorzeniony w świadomości naszych rodziców, babć, sąsiadek, a czasem i partnerów. Będzie Ci z pewnością dane się z tym zmierzyć, dlatego też warto być na to przynamniej minimalnie przygotowanym. W gruncie rzeczy najważniejsze jest to, żebyś sama dobrze czuła się w tej kompleksowej roli łączącej tak odmienne charaktery, w które się wcielisz.

Historia o priorytetach
Kariera i macierzyństwo to w gruncie rzeczy historia o priorytetach. Zastanów się co jest dla Ciebie ważne, w jakiej kolejności i jak da się to pogodzić. Ja na przykład wychodzę z założenia, że praca daje mi ogromną satysfakcję, energię i rozwój intelektualny, które napędzają zadowolenie w życiu prywatnym. Moja jakże znaczna aktywność zawodowa jest mi niezbędna dla zachowania stylu życia, z którym mi po drodze. Nie uważam, żeby dzieci z tego powodu cierpiały. Mają odpowiednią opiekę, a mnie mają na 100% w tym czasie, który chętnie im poświęcam. Czy to właściwe? Właściwe. Pamiętaj, że Twoje ciało to silnik, na którym działasz i który ma Ci starczyć na kolejne kilkadziesiąt lat. Starczy o ile będziesz go utrzymywać w należytym stanie, co w dużej mierze zależy od tego czy jesteś przekonana o zasadności Twojego codziennego życia. Weź więc czystą kartkę, usiądź w samotności, bez rad innych osób i spisz wszystkie za i przeciw dla modelu życia, który Ci chodzi po głowie. Ustalenie priorytetów i świadome ich stosowanie w życiu codziennym jest jedyną słuszną drogą do tego, aby karierze było po drodze z Twoimi dziećmi. Bez względu na jej charakter i czasochłonność.

Panowie!
Najdrożsi partnerzy, ojcowie i przyjaciele fantastycznych mam. Temat dzieci z waszej perspektywy to temat na zupełnie inny wpis, choć to co powyżej nadzwyczaj często ma również i do was zastosowanie. Obiecuję, wrócę z artykułem i dla was. Tymczasem jednak dam wam jedną, absolutnie najważniejszą radę. Wspierajcie wasze partnerki w ich życiowej decyzji o tym jak przeżywać macierzyństwo. Jeśli zechcą być w domu, świetnie. Jeśli zechcą uskrzydlać się w pracy – popierajcie to. Najgorsze co możecie zrobić w tej szczególnej chwili to zaoferować brak zrozumienia partnerce, która w najmniej odpowiednim momencie da upust swoim żalom za to, że nie miała wsparcia w wyborach, których być może sama nie do końca była pewna. Inwestujcie więc w przyszłość związku dając zrozumienie wyborom partnerki, żony, matki waszych dzieci. Ta inwestycja w przeciwieństwie do wielu innych będzie pewnikiem, a stopa zwrotu was zaskoczy. Powodzenia!