inwestowanie kobiet

Kobieta na rynku kapitałowym – nie nadaje się?

Dzień Kobiet był 8 marca więc trochę spóźniony wpis. Zresztą, już kiedyś popełniony przeze mnie na innym blogu. Temat jednak ciągle jak najbardziej aktualny! A tytuł taki, abyście kliknęli 🙂 Tekst trochę przeredagowałem, ale jego meritum pozostaje to samo – mimo, że mają do tego lepsze predyspozycje niż mężczyźni, kobiet aktywnie inwestujących jest zdecydowanie mniej. Kobieta na rynku kapitałowym to rzadkość. Dlaczego? O tym w poniższym tekście:

Ha ha ha, mam Was! Kliknęliście w ten wpis, bo szowinistyczny tytuł was „zachęcił”. Tylko, że od razu się przyznam – tytuł to lipa, gdyż bywa wręcz odwrotnie! Szok, prawda? Na pewno dla brzydszej części publiczności. Nie przejmujcie się chłopy, „pozytywem” jest, że na rynku kapitałowym mamy przewagę liczebną. Właśnie o to mi się rozchodzi – czemu tak niewielki odsetek wśród inwestorów stanowią kobiety? Czy wynika to z obowiązków życiowych, które nakłada na nie społeczeństwo? Może ich to nie interesuje? Czy po prostu są zbyt słabe (słaba płeć?) mentalnie na tak agresywny rynek, za jaki uważany jest (według mnie, błędnie) rynek kapitałowy?

Wyniki inwestycyjne kobiet

Odpowiedź twierdząca na każde z powyższych pytań to bzdura. Wydaje mi się, iż może to być tylko wymówka. Wcale nie jest tak, że kobiety są gorsze od mężczyzn, jeżeli chodzi o inwestowanie. To przecież kobiety najczęściej zarządzają finansami gospodarstwa domowego i robią to bardzo dobrze (no ok, czasami przesadzają z tymi swoimi „shoppingami” :). Są również bardziej solidne i pracowite niż mężczyźni. Do tego, kobiety z natury są bardziej asekuranckie (strachliwe?), co powoduje, że lepiej zarządzają ryzykiem. Spójrzcie, że coraz więcej kobiet jest w zarządach dużych firm i te spółki radzą sobie świetnie. Co najlepsze, inwestycje w te spółki mogą przynieść spore zyski. Przykłady? Tutaj powołam się na artykuł z CFA Institute Magazine (marzec/kwiecień 2015 – sprzed dwóch lat, ale ciągle aktualny) zatytułowany „Diversification of a Different Kind” napisanego przez Sherree DeCovny. W artykule przedstawiono możliwość inwestowania (poprzez fundusze inwestycyjne) w „płeć”. I tak dla przykładu,  fundusz PAX Ellevate Global Women’s Index Fund bazuje na indeksie MSCI (Morgan Stanley Capital International) World Index i dobiera ok. 400 spółek na podstawie reprezentacji kobiet w zarządach. Dla przykładu, spółki dostają więcej punktów, jeżeli są minimum 3 kobiety w zarządzie, kobieta jest prezesem (CEO) bądź dyrektorem finansowym (CFO). Ten „kobiecy” fundusz, w okresie marzec-listopad 2014 osiągnął wynik o 1.1% lepszy niż globalny indeks MSCI (przez ostatni rok wynik jest lepszy o 0.07%, natomiast przez ostatnie 3 lata wynik jest gorszy o 1.61% – przyp. autora). Autorka zwraca również uwagę na badania firmy Catalyst, według których spółki z trzema bądź więcej kobietami w zarządzie, osiągają o 46% lepszy zwrot na kapitale (ROE), o 60% lepszy zwrot na zainwestowanym kapitale (ROIC) oraz o 84% lepszy zwrot ze sprzedaży (ROS) niż inne badane spółki.

Inwestorki vs. Inwestorzy

Fajne dane, prawda? Widać więc, że kobiety potrafią zarządzać biznesem i potrafią inwestować w te biznesy. Czemu więc tak mały odsetek inwestorów (czy to akcje, obligacje, fundusze…) to kobiety? Szanowne Panie, macie przecież wszelkie predyspozycje, żeby być świetnymi inwestorkami. A tak, rynek kapitałowy pozostaje domeną facetów. A jak my, faceci, działamy? No cóż, dla nas nie ma rzeczy niemożliwych. Jak coś pójdzie nie tak, to krzyczymy „This is Sparta!!!” i wracamy na plac boju, żeby się odegrać. Trochę jak jeźdźcy bez głowy. Kobiety natomiast podchodzą do poważnych tematów (jakim przecież są inwestycje) bardziej ostrożnie. Najwyżej krzykną „This is shit” i przeanalizują, co poszło nie tak. Są również bardziej sumienne i zdyscyplinowane w życiu i pracy. Mogę zresztą potwierdzić powyższe obserwacje, analizując transakcje klientów i klientek, z którymi miałem okazję współpracować. Moje doświadczenia dotyczą również rozmów i spotkań z klientami, które odbyłem, gdy pracowałem w dziale sprzedaży. Panie na pewno są skromniejsze i bardziej wnikliwe. Panowie są pewniejsi siebie – to dyplomatyczne stwierdzenie, gdyż większość z nas, która zawarła 2 transakcje na rachunku maklerskim uważa się za doświadczonych inwestorów. Też tak miałem 🙂

Czemu nie inwestujecie dziewczyny?

Zdaję sobie sprawę, że kobiety mają inne zainteresowania i że rynek kapitałowy może wydawać się męskim sportem. Równie męski jest boks, wyścigi samochodowe, podnoszenie ciężarów czy piłka nożna. Kobiety jednak to robią i radzą sobie świetnie (naprawdę, obejrzyjcie sobie Panowie jakiś mecz futbolu kobiet…gierka naprawdę super i piękne bramki). Czemu więc nie inwestują tak namiętnie, jak mężczyźni? Ja się temu dziwię bo uważam, że inwestowanie jest dla wszystkich. Mimo, że inwestowanie w Polsce to cały czas mało popularny „sport”. Swoją drogą, wstyd się przyznać, ale sam staram się do swojego stylu inwestowania wprowadzić więcej kobiecych cech takich, jak spokój, rozwaga i sumienność.

Jeżeli dotrwaliście do końca tego wpisu (dzięki!), to mam pytania:

Do Panów – znacie jakieś inwestorki? Dlaczego to robią (inwestują)? A te, które nie inwestują, to czemu nie?? Myślicie, że cała ta giełda to męska zabawka?

Do pięknych Pań – czemu nie inwestujecie? Co was powstrzymuje mimo, że naprawdę możecie sobie poradzić? A jeżeli działacie na rynku kapitałowym, to co was do tego skłoniło? Powinno być Was więcej na tym rynku!

Powyższy tekst mojego autorstwa pojawił się pierwotnie na: http://blog.xtb.pl/kobiety-nadaja-sie-tradingu/

Podobała Ci się lektura? Poleć znajomym! Niech skorzystają!

Zapraszam też do czytania innych wpisów M&L, komentowania i udostępniania

Grafika: pl.freeimages.com/Pat