certyfikaty akcji

Certyfikaty akcji historycznych dają zarobić

Zakładacie rachunek maklerski, wpłacacie kasę i zaczynacie inwestować. Kupujecie akcje spółek notowanych na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych (GPW). Zaczynacie waszą przygodę z rynkiem kapitałowym! I teraz tak: kupujecie akcje wybranej przez was spółki a na waszym rachunku pojawia się zapis, który potwierdza wasze certyfikaty akcji. Fajnie, jesteście właścicielami, akcjonariuszami. Tylko, że jedyny dowód macie w postaci elektronicznego zapisu na waszym rachunku maklerskim. Obecnie, akcje spółek notowanych na giełdzie, są zdematerializowane. Co to oznacza? Ni mniej ni więcej (upraszczając), że ich kupno lub sprzedaż to po prostu zapis w systemie komputerowym. Jedynym, papierowym potwierdzeniem, że jesteście akcjonariuszami, to wydruk z Word-a. To już nie te czasy, gdy certyfikaty potwierdzające własność akcji były dziełami sztuki. Okazuje się, że takie historyczne certyfikaty są sporo warte.

Indeks akcji historycznych

Skąd w ogóle pomysł na ten wpis? Nie jestem ekspertem (proszę więc o wyrozumiałość) w tym temacie, ale interesuję się historią rynków kapitałowych. W dawnych czasach, spółki drukowały piękne certyfikaty potwierdzające własność akcji. Ostatnio natknąłem się na artykuł (w sumie, to też wpis blogowy) na stronie instytutu CFA, który w całości możecie przeczytać tutaj. Muszę przyznać, że nie wiedziałem o istnieniu indeksu historycznych akcji czyli Historic Stocks Market Index (HSTM). Okazuje się, że jest taki indeks, który mierzy ceny z aukcji certyfikatów spółek giełdowych (akcji i obligacji). Jest on odświeżany co 6 miesięcy i uwzględnia najświeższe ceny aukcyjne. Od 2012 roku (początek jego tworzenia) indeks ten wzrósł 25%. W jego skład wchodzi 100 różnych certyfikatów, drukowanych od XVII do XX wieku, a których ceny wahają się od 60 do 30,000 euro. Dla tych, co interesują się rynkiem kapitałowym, to na pewno kojarzą takie historyczne spółki jak Kompania Wschodnio-Indyjska czy Standard Oil. Właśnie tego typu certyfikaty są “częścią” tego indeksu. Pełny skład indeksu HSTM znajdziecie na tej stronie.

W Polsce też to mamy

Zdaję sobie sprawę, że trudno by było każdemu z nas wyszukiwać i uczestniczyć w aukcjach aby kupować stare certyfikaty akcji (i kosztujących majątek, tak przy okazji). Czy nie mamy takich w Polsce? Ostatnio dość głośno było o 200-u setnej rocznicy istnienia, którą obchodziła giełda w Polsce. Na pewno więc są jakieś polskie perełki. Bo są! Warto zwrócić uwagę na te certyfikaty, które projektował Adam Półtawski (więcej dowiecie się tutaj). Tworzone przez niego grafiki to wręcz dzieła sztuki. Badanie starych akcji to nie tylko wyszukiwanie ładnie wyglądających rysunków, ale też fajna lekcja historii polskiego rynku kapitałowego. Znaliście może takie firmy jak A.Piasecki Fabryka Czekolady czy Zakłady Amunicyjne Pocisk? A i owszem, akcje takich spółek można było kiedyś kupić 🙂

Czy warto?

Inwestowanie w historyczne certyfikaty akcji, to inwestycja alternatywna. Coś na kształt inwestowania w sztukę czy wino. Nie możemy więc oczekiwać szybkiego zwrotu z tego typu inwestycji. Co również oczywiste, nie możemy się zabrać z kupowanie starych akcji, jeżeli się na tym nie znamy. Z drugiej strony, większość tego typu certyfikatów jest bardzo ładna. Fajnie wygląda. Można kupić, oprawić w ramkę i powiesić w biurze lub w domu. No chyba, że nie pasuje do wystroju lub koloru kanapy. Czy takie historyczne akcje są drogie? Powiem szczerze, że nie znam tego środowiska więc w poszukiwaniu informacji pomógł mi najlepszy przyjaciel studenta przygotowującego się do sesji, czyli wujek google. Na portalu Gabinetu Numizmatycznego znajdziecie wzory i wyceny ponad 2600 historycznych papierów. Zerknijcie (kliknijcie tu), gdyż niektóre certyfikaty są ciekawe i naprawdę ładnie wyglądają.

Zdaję sobie sprawę, że dla większości z was temat tego wpisu to ciekawostka. Jak się jednak okazuje, można na tym trochę zarobić. Może nie w ciągu miesiąca ale w długim terminie już tak. Jak zauważycie, niektóre z tych certyfikatów można kupić po 100 – 200 złotych. Ok, tak niska cena oznacza, że raczej to nie jest coś bardzo wartościowego teraz. Ale za 200 lat może już takie być 🙂 Do tego, powieszone w ramce, w biurze, to naprawdę fajnie wygląda 🙂 Jeżeli więc nie w celu inwestycyjnym, to chociaż pod kątem estetycznym!

Dla tych z was, których temat bardziej zainteresował, polecam stronki:

Stowarzyszenie Kolekcjonerów Historycznych Papierów Wartościowych (polskie)

International Bond and Share Society (po angielsku)

 

Podobała Ci się lektura? Poleć znajomym! Niech skorzystają!

Zapraszam też do czytania innych wpisów M&L, komentowania i udostępniania

Grafika: http://gndm.pl/akcje/allrows,2621,offset,160.html