10 skutecznych sposobów na utratę pieniędzy gdy inwestujesz

Tak, zgadza się. Dobrze przeczytaliście tytuł. W sieci jest cała masa artykułów i tekstów o tym „jak nie stracić pieniędzy” lub „jak zarobić na….”. Pewnie, niektóre rady są bardzo mądre ale nie wszyscy z nas potrafimy je zrozumieć lub wdrożyć. Czasami uznajemy, że są po prostu głupie. No cóż, sami wiemy lepiej, prawda? W tym wpisie będzie o czym innym. Mam trochę własnego doświadczenia oraz całą masę doświadczeń klientów, z którymi współpracowałem w temacie inwestycji. Chciałbym wam opowiedzieć nie o tym jak zarobić miliony (gdybym sam znał jakąś magiczną metodę, to pewnie pisałbym do was te słowa z własnej wyspy gdzieś na Karaibach. Jak coś, to piszę je z Warszawy…) ale jak skutecznie je stracić! Zastanawiacie się czy może to zbyt sarkastyczne podejście..Pewnie, że tak! Zobaczcie: czytacie różnego rodzaju poradniki o tym jak stać się bogatym, jak skutecznie inwestować. I jakie macie efekty? Jeżeli dobre, to gratulacje! Ale może tym razem podejdziemy do tematu od tyłu? Zastanówmy się nad skutecznym sposobem tracenia pieniędzy na inwestycjach. Nie zrozumcie mnie źle, chciałbym aby wasze inwestycje były udane. Zresztą, w obecnej sytuacji ekonomicznej, każdy z nas powinien inwestować długoterminowo aby mieć coś na emeryturę (ten temat podniosę w jednym z kolejnych wpisów). Rynek finansowy dla wielu stanowi ogromną tajemnicę, a mimo to, wielu się do niego garnie. I bardzo dobrze! Jednak trzeba to robić z głową. Chciałbym was uczulić na pewne aspekty podejścia do inwestowania (długoterminowego ale też spekulacji). Może dzięki temu uda wam się uniknąć błędów, które sporo ludzi popełnia. Poniżej, przedstawiam wam najkrótszą drogę do poniesienia porażki. Jeżeli stosujecie choć jedną z poniższych „rad” to jesteście na dobrej drodze żeby zakończyć inwestycję na stracie. Jeżeli kilka, to strata kasy gwarantowana. No to co robić, żeby zostać łosiem inwestycyjnym? Oto droga do katastrofy inwestycyjnej:

  1. Przeczytaj jedną książkę o inwestycjach i uznaj, że wszystko wiesz! – poważnie. Jakoś bardzo szybko uznajemy siebie za ekspertów w danej dziedzinie (toć my wszyscy Polacy znamy się na piłce nożnej, polityce czy inwestowaniu!). Ludzie, ogarnijcie się. Nikt nie skuma bazy po przeczytaniu jednej, poleconej książki. Edukujcie się, czytajcie, słuchajcie, oglądajcie. Jak czegoś nie wiecie, pytajcie. Nie ma nic gorszego jak rozpoczęcie inwestowanie bez mocnego przygotowania merytorycznego (teoria, jak nazwa wskazuje, jest tylko teorią…ale bez niej nie możemy przejść do praktyki).
  2. Przeznacz wszystkie oszczędności na inwestycje – masz kasę przeznaczoną na remont mieszkania, edukację dzieci i wyjazd na wakacje. I tę właśnie kasę ryzykujesz. Super! Nie ma lepszej metody żeby nałożyć na siebie presję niż inwestowanie kasą, którą się nie powinno. Masz 30 tys. PLN oszczędności z czego 20 tys planujesz wydać w najbliższym czasie? To zainwestuj maksymalnie 10 tys.
  3. Słuchaj rad kumpla, który właśnie ci powiedział o kapitalnej możliwości inwestycyjnej – taaaa, jasne. Jeżeli tym kumplem nie jest Warren Buffett czy Roman Karkosik, to nie słuchaj jego rad. Przecież ten kumpel nie jeździ Ferrari, które kupił za tak świetne inwestycje, prawda?
  4.  Postaw wszystko na jedną kartę – a co masz się szczypać w tańcu? Od razu zainwestuj wszystko w jedną transakcję/aktywo! Zapomnij o dywersyfikacji portfela inwestycyjnego i zaryzykuj wszystko jedną pozycją. No bo po co szukać innych możliwości kiedy tak świetnie się znasz na tym jednym instrumencie finansowym?
  5. Uwierz w reklamy typu „gwarantowane 20% zysku!” – hahahahaha..zostawię bez komentarza.
  6. Wyniki historyczne uznaj za pewny zysk w przyszłości – jasne, każdy inwestor ci powie, że trzeba „grać z trendem”. Ale tu chodzi o to co się dzieje na wykresie! Jeżeli jakieś inwestycje (fundusze, aktywa) przynosiły zysk w przeszłości, nie oznacza wcale, że będą osiągały takie same rezultaty w przyszłości. Analizuj możliwości i potencjał, a nie historię. Tak, wiem. My Polacy jesteśmy kapitalni w analizowaniu przeszłości, tego co się wydarzyło. Jesteśmy jednak w fatalni w patrzeniu w przyszłość (nie zgadzacie się ze mną? Piszcie w komentarzach poniżej. Ja mam mocne argumentyJ)
  7. Nie przyznawaj się do błędów! – no przecież wszystko wiesz, prawda? Jak zaczniesz inwestycje i zacznie ona przynosić straty, to olej to i nie kończ inwestycji. Przecież nie popełniasz błędów i na pewno sytuacja się odwróci a ty zarobisz. Jedyne wytłumaczenie co ujdzie w tłoku to takie, że inwestujesz długoterminowo (parę lat?). Wtedy, początkowe straty mogą zamienić się w zysk w ciągu takiego okresu.
  8. Inwestuj w aktywa, o których nie masz pojęcia ale w gazetach piszą, że to świetny deal – no przecież wszyscy o tym piszą, wszyscy polecają. To na pewno musi przynieść zyski! A tak na poważnie, weź sobie do serca słowa Buffetta: „Jeżeli nie rozumiesz jakiegoś biznesu, nie kupuj jego akcji”.
  9. Zmieniaj co chwila strategię, przecież rynki też się cały czas zmieniają – jasne, jeżeli jesteś posiadaczem tak cennej rzeczy jaką jest „strategia inwestycyjna”, to od czasu do czasu trzeba ją modyfikować. Ale nie kurde codziennie! No bo po co ci dyscyplina i konsekwencja w działaniu?
  10. Jeżeli już stracisz na jakiejś inwestycji, najlepszą metodą żeby się odkuć to podwojenie stawki i jak najszybsza kolejna inwestycja – na co tu czekać? Straciłeś/aś kasę więc żeby odrobić trzeba „zagrać” większym kapitałem i to jak najszybciej? Nie ma co tracić czasu na ochłonięcie czy przemyślenia przyczyn porażki. Jedziemy od razu!

Mam nadzieję, że zrozumieliście powyższe punkty. To najkrótsza droga do ruiny finansowej! Tego typu „rad” mam jeszcze sporo i na pewno w kolejnych wpisach je Wam przedstawię. A wy jakie macie doświadczenia? Co byście „poradzili” innym żeby jak najszybciej stracili swoje zainwestowane pieniądze?

 

Grafika: freeimages.com/Asif Akbar