10 pytań, których nie zadawaj w trakcie rozmowy rekrutacyjnej

No i stało się! Wasz życiorys zawodowy, który tak mocno podrasowaliście przed wysyłką, jakimś przypadkiem przeszedł przez pierwsze, najbardziej rygorystyczne sito kwalifikacyjne, czyli przegląd cefałek przez dział HR („opa, ładnie na tej focie wygląda, zaprośmy go/ją” albo „ty patrz! Gościu w zainteresowaniach wpisał mołdawski taniec narodowy. Musi to być oryginał. Dawaj go.”) Może też tak być, że to wy właśnie zaakceptowaliście najlepiej zapowiadające się CV i będziecie prowadzić rozmowę rekrutacyjną. No i jesteśmy w salce, pocimy się i zaczynamy. Nie wiem jak was, ale mnie to czasami kandydaci potrafią naprawdę zaskoczyć. Zaczynając od wyglądu (kandydat w jeansach, bluzie z kapturem lub adidasach…a aplikuje do pracy gdzie spotyka się człowiek z klientami…), poprzez zainteresowania („interesuje mnie zarabianie pieniędzy”) a kończąc na zadawanych pytaniach. I ten wpis właśnie o tym. Na każdej rozmowie rekrutacyjnej dochodzimy do tego stresującego momentu (dla kandydata jak i rekrutującego!) kiedy pada pytanie: „czy ma Pan/Pani jakieś pytania do mnie?”. No i zaczyna się…Sam kiedyś byłem w sytuacji osoby starającej się o pracę więc wiem jak to z drugiej strony wygląda. Teraz to ja zasiadam jako prowadzący rekrutację i nie powiem, czasami jest naprawdę wesoło, czasami smutno, a czasami wręcz dziwnie. Pracuję w branży, gdzie wiedza merytoryczna jest ważna, więc ją sprawdzam (ale raczej powierzchownie). Najważniejsze są cechy charakteru i osobowość. Taaaa, pewnie sporo z was powie, że to slogan (ah ta „osobowość”) ale w branży inwestycyjnej, gdzie zawiera się relacje z klientami na dłuższy czas, nie można być mruczkiem. Nie można nie lubić ludzi. Trzeba być otwartym na różne poglądy, elastycznym na różne rozwiązania. Ważne jest więc zadawanie pytań klientom. Taki przedsmak tego, co reprezentują kandydaci, otrzymuję właśnie na rozmowie rekrutacyjnej. Wtedy też, mają oni możliwość zadania pytań mnie, aby dowiedzieć się więcej o firmie lub o stanowisku. Zdarza się jednak, że nie wszyscy mają wystarczająco dużo taktu. Często w sieci pojawiają się tego typu zestawienia jak w tym wpisie. Ja chciałem się podzielić moimi własnymi doświadczeniami. Poniżej lista pytań, które sam usłyszałem od kandydatów/kandydatek, których nie zadawajcie na rozmowie kwalifikacyjnej bo od razu się (no, prawie od razu) się dyskwalifikujecie.

  1. „To czym dokładnie zajmuje się Państwa firma?” – no kurde bez jaj!!!! Ale naprawdę zdarzają się i tacy co nie wiedzą gdzie i na jakie stanowisko aplikują.
  1. „Czy będę musiał/ła ciężko pracować?” – nie kurde. U nas nazywamy to „pracą” ale to taki akronim na „wakacje”.
  1. „Kiedy dostanę pierwszą podwyżkę?” – nie zacząłeś pracy a już gadamy o podwyżce? Jasne, kasa jest ważna, dla niektórych najważniejsza. Ale daj się zatrudnić, spraw się w robocie a na pewno zasłużysz na podwyżkę.
  1. „Czy spóźnienia są mocno piętnowane?” – nie. Godziny otwarcia biura wymyśliliśmy żeby robić sobie jaja z klientów jak pocałują klamkę.
  1. „To kiedy zaczynam pracę?” – ok. lubię pewnych siebie ale come on..w tej rozmowie to ja odgrywam rolę kozaka.
  1. „Czy macie fajne dziewczyny w firmie?” – bez kitu..zdarzyło się. Jasne, że mamy ale na takiego barana chyba żadna nie spojrzy.
  1. „Ile Pan ma lat?” – nie wiem kurde czy to komplement (wyglądam młodo? Chyba nie…) czy ktoś jest w szoku, że jeszcze jestem w stanie chodzić o własnych siłach. Ale na poważnie, takie prywatne pytanie jest potrzebne?
  1. „Czy ja naprawdę muszę to wiedzieć?” – nie kurde. Zadałem to pytanie, bo sam nie byłem pewny odpowiedzi i chciałem się upewnić.
  1. „I co? Jak mi poszło?” – do tego momentu świetnie….
  1. „Nie mam żadnych pytań” – największa katastrofa. Czyli wszystko wiesz??? Tego błędu nie powinno się popełniać przenigdy. Trzeba mieć gotowe pytania, nawet tak pierdołowate jak „jak wygląda ścieżka kariery na tym stanowisku?” lub „jakiego rodzaju szkolenia oferuje firma nowym pracownikom?”.

Dziwnych pytań jest mnóstwo. Tu wymieniłem tylko te co ostatnio zasłyszałem. Naprawdę często ludzie przychodzą zupełnie nieprzygotowani na rozmowę kwalifikacyjną. A niby chcą zdobyć tę robotę! No właśnie..czy naprawdę chcą? A wy jakie macie doświadczenia? Jakie pytania zadawane przez kandydatów od razu ich dyskwalifikują?

 

Grafika: Freeimages.com/ssva