10 powodów, dla których warto pracować za granicą

Pytanie dość przewrotne biorąc pod uwagę ilość osób, które wyjeżdżają do Europy zachodniej za chlebem. Zgadza się, wielu naszych rodaków wybyło z kraju w poszukiwaniu lepszej (czytaj: dającej więcej kasy) pracy, głównie do Anglii. Ale nie o tym ten wpis. Jak najbardziej rozumiem, że w Polsce nie da się znaleźć takiej samej roboty jak w Anglii za takie same pieniądze. Emigracja trwa w najlepsze i dopóki nie będziemy w stanie zarabiać takich samych pieniędzy jak na Zachodzie, to ciągle specjaliści będą stąd uciekać. Mnie chodzi bardziej o sytuacje, w których macie dobrą pracę tu na miejscu i otrzymujecie propozycję wyjazdu do oddziału/placówki waszej firmy gdzieś w Europie. A więc macie fajną pracę w Polsce, kasa się zgadza, tu macie znajomych i miejsca, do których łazicie na piwo po robocie. A tu szef wam wyskakuje z propozycją wyjazdu do oddziału waszej firmy. On/Ona chce, żebyście ogarnęli ludzi na miejscu i to co się tam dzieje. Może też chcieć żebyście budowali biznes od nowa. Teraz pytanie: czy warto przyjąć propozycję i telepać się do innego kraju gdy tu na miejscu jest tak dobrze? No cóż, jest wiele czynników, które wpływają na odpowiedź na to pytanie a ja postaram się wam przedstawić wszystkie za i przeciw z własnej perspektywy.  Zdarzyło się, że po przepracowaniu paru lat w Polsce (i będąc zadowolonym z mojego życia w Warszawie) otrzymałem propozycję wyjazdu za granicę. Nie pierwszą. W tamtym czasie firma rozwijała się bardzo dynamicznie i oddziały zagraniczne powstawały bardzo szybko. Ja w końcu zdecydowałem się na Budapeszt. Piękne miasto i piękny kraj! Oczywiście, miałem wiele wątpliwości. Nowy oddział, nowy rynek, nowe wyzwania. Duże ryzyko zawodowe. Biorę na siebie odpowiedzialność za prowadzenie biznesu w nowym kraju. Jak się uda to super, jestem bohaterem. Jak nie, pewnie uznają, że się nie nadaję i nie mam powrotu do centrali. Do tego brak znajomości języka, który na pewno pomaga w kontaktach z lokalsami. Podjąłem jednak wyzwanie i zdecydowałem się na wyjazd. Już wcześniej mieszkałem dość długo zagranicą (4 lata w Kolumbii oraz 6 lat w USA) więc myślałem, że jakoś sobie poradzę. I wiecie co? To była świetna decyzja! W dość młodym wieku (nie miałem wtedy jeszcze 30-tki na karku) zostałem dyrektorem odpowiedzialnym za biznes na rynku węgierskim. Odpowiadałem nie tylko za za wyniki (sprzedaż i marketing) ale też za kontakty z partnerami biznesowymi, kontakty z regulatorem rynku finansowego czy miejscowym urzędem skarbowym. Cała masa nowych doświadczeń. Przyszła duża odpowiedzialność ale też i oczekiwania. Czy je spełniłem? Nie będę siebie oceniać ale po przepracowaniu prawie 2 lat na Węgrzech, znalazło się dla mnie stanowisko w Polsce 🙂 Z perspektywy czasu wiem, że ten wyjazd dał mi bardzo dużo. Dlatego też, polecam tego typu eskapady. A co konkretnie można zyskać na takim wyjeździe? Ja to widzę tak:

Poznajesz nowe miejsca – tak jest. cel turystyczny! każdy kraj ma piękne miejsca, które warto zwiedzić. A jak jeszcze firma was tam wysyła? Po prostu bomba. Ja z całego serca polecam Budapeszt jako miejsce na parodniowy wypad. Piękna architektura, świetne jedzenie, fajni ludzie. Nie będziecie żałować wyjazdu.

Poznajesz nowe kultury – kolejne duchowe doznanie. Naprawdę warto poznać i zobaczyć jak żyje się w innym kraju (styl życia, jedzenie..bardzo fajne sprawy).

Zdobywasz międzynarodowe kontakty – pracując w innym kraju spotykasz miejscowych partnerów biznesowych, poznajesz ludzi. W przyszłości mogą się przydać takie znajomości. Ja poznałem fantastycznych ludzi, z którymi do dziś jestem w kontakcie.

Usamodzielniasz się – nie masz do pomocy Mamusi czy kolegów. Jesteś w obcym kraju i wszystkie rzeczy musisz ogarnąć sama/sam. Ja miałem to szczęście, że na studiach w Stanach byłem sam. Oznacza to, że takie rzeczy jak gotowanie, pranie, sprzątanie to była dla mnie codzienność. Mieszkając samemu w Budapeszcie, jakoś dawałem sobie radę 🙂

Uczysz się nowego podejścia do biznesu – w innych krajach ludzie mają inne doświadczenia, inną wiedzę i pomysły. To wszystko powoduje, że samemu zaczyna się myśleć globalnie.

Poznajesz (lub podszkalasz) nowy język – ja akurat węgierskiego się nie uczyłem. Język dość trudny a do tego masa roboty w pracy. Może trochę żałuję ale po angielsku dogadywałem się bez problemu.

Uczysz się pracować w międzynarodowym towarzystwie – w biznesie to bardzo ważne. Następuje globalizacja biznesu i trzeba nauczyć się współdziałania na wielu płaszczyznach, również tych międzykulturowych. Wyjazd za granicę da wam namiastkę tej globalizacji. Pamiętajcie, że ludzie są różni. W innych kulturach inaczej podchodzi się do biznesu czy załatwiania spraw.

Poznajesz co to jest ryzyko walutowe – śmieszne? wydaje ci się, że wiesz co to ryzyko walutowe? Jak jesteś w obcym kraju i zarabiasz w miejscowej walucie (ja akurat we Forintach) to dość szybko poznajesz niuanse działania rynku walutowego i jaki to ma wpływ na twoje finanse. Wierzcie mi, cenna lekcja! Ja akurat rynkiem walutowym zajmowałem się od zawsze więc to nie był dla mnie szok, ale wielu z was może to być naprawdę nowe doświadczenie.

Twoje CV wygląda lepiej – doświadczenie zdobyte zagranicą? bezcenne! Na pewno masz wiele pomysłów i obserwacji, które mogą się przydać pracodawcy.

Doceniasz kuchnię Mamy i to co polskie – wszędzie dobrze tam gdzie nas nie ma. Jest wiele wspaniałych miejsc na ziemi, wiele pięknych miast, w których chcielibyśmy mieszkać. Ale powiem wam, że człowiek zaczyna tęsknić – za rodziną, za kumplami, za miejscami, w których bywa, za jedzeniem, za smrodem w tramwajach, za “co się durniu gapisz?” od jakiegoś dresa na mieście…Wszystkim się wydaje, że w Polsce jest źle (bo często jest źle) a na świecie tak pięknie. Jasne, po pobycie zagranicą czasami zastanawiamy się czemu u nas w kraju tyle baranów? Ale tęsknimy za tym stadem baranów. Zaczynamy to wszystko doceniać.

Decyzja o wyjeździe (jeżeli oczywiście taką propozycję otrzymamy) nie należy do łatwych. Tym bardziej, jeżeli tu w Polsce mamy rodzinę (małżonek, dzieci…). Ja miałem o tyle łatwiej, że kiedy podejmowałem decyzję o przeprowadzce do Budapesztu, byłem singlem i uznałem wyjazd za świetną okazję i szansę zawodową. Zdaję sobie sprawę, że wielu z was nie podejmie nigdy takiego wyzwania (domyślam się, że chodzi o względy rodzinne). Ale dla tych was, którzy mogą a się boją, mam jedną radę: zróbcie to, naprawdę warto. Na pewno jest wiele ryzyk związanych z takim wyjazdem (brak doświadczenia, brak znajomości kraju czy języka, brak możliwości powrotu do centrali jak się nie sprawdzę itd…) ale wydaje mi się, że warto je podjąć. Nawet jak się nie uda, można powiedzieć, że spróbowałem. A jak tego nie zrobimy, możemy później żałować, że nie podjęliśmy wyzwania 🙂

Podobała Ci się lektura? Poleć znajomym! Niech skorzystają!

Zapraszam też do czytania innych wpisów M&L, komentowania i udostępniania

Grafika: freeimages.com/Andy Stafiniak